Wykorzystamy każdą możliwość sprawnego przeniesienia urzędów centralnych poza Warszawę - powiedział PAP szef zespołu programowego Roberta Biedronia Dariusz Standerski. Jak dodał, instytucje te mogłyby trafić do miast takich jak Stargard, Zamość, Zielona Góra, Piła czy Ostrołęka.

Ugrupowanie Biedronia opowiada się także za likwidacją części instytucji działających na poziomie centralnym, m.in. Polskiej Fundacji Narodowej, i przekazania ich zadań samorządom, wyrównania zarobków kobiet i mężczyzn oraz realizacji drugiego etapu uszczelnienia systemu podatkowego - zapowiedział Standerski.

Szef zespołu programowego tworzącego się ruchu podkreślił w rozmowie z PAP, że wśród filarów programu powstającego ruchu znajdzie się wyrównywanie szans między regionami, a także walka z wykluczeniem komunikacyjnym. "PiS mówi o wadze średnich i mniejszych miast, a jednocześnie np. rozbiera ostatni peron kolejowy w Łomży" - mówił.

Reklama

Zdaniem Standerskiego konieczna jest też zmiana myślenia dot. rozmieszczenia urzędów w całej Polsce. "Mamy przygotowany cały program ich deglomeracji, czyli przenoszenia poza wielkie metropolie. Część instytucji można i należy przenieść w ciągu kilku najbliższych lat" - przekonywał polityk. "Wykorzystamy każdą możliwość sprawnego przeniesienia urzędów centralnych poza Warszawę" - zadeklarował.

Jak dodał, podstawowym kierunkiem przenoszenia instytucji byłyby "średnie polskie miasta, zwłaszcza te, które były kiedyś stolicami województw". "Ze względu na to, że jest tam gotowa infrastruktura oraz budynki, które w przeszłości pełniły funkcje administracyjne" - wyjaśnił Standerski.

Reklama

Dopytywany o szczegóły propozycji Biedronia dot. deglomeracji, stwierdził, że w Polsce jest przynajmniej 88 miast, które spełniają warunki do funkcjonowania centralnego urzędu, wśród nich m.in. Stargard, Zamość, Zielona Góra, Piła czy Ostrołęka. "Z drugiej strony mamy ponad 100 urzędów centralnych i innych instytucji: ministerstwa, GUS, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Urząd Patentowy, Urząd Transportu Kolejowego i wiele innych. Mieszkańcy i władze miast powinny mieć wpływ na lokalizację instytucji" - wskazał polityk.

Zapowiedział jednocześnie, że w ramach programu deglomeracji zachowana zostanie równowaga między regionami oraz między mniejszymi i większymi miastami. Mechanizm deglomeracji będzie uwzględniać potencjał infrastruktury i rynku mieszkaniowego, związki miasta z rodzajem działalności danej instytucji oraz opinię mieszkańców. "To zbyt ważne dla tych miast, żeby narzucać im rozwiązania odgórnie" – podkreślił Standerski.

Skrytykował jednocześnie działania rządu w tym zakresie. "Obecny rząd z jednej strony wspomina o deglomeracji, a z drugiej - przenosi siedzibę Polskiej Agencji Kosmicznej z Gdańska do Warszawy. Przez ostatnie lata widzieliśmy przede wszystkim centralizację i koncentrację instytucji państwa" - mówił polityk.

Współpracownik Biedronia zapowiedział, że w programie nowego ugrupowania znajdzie się także decentralizacja, czyli przeniesienie części zadań instytucji centralnych do samorządów.

"Dlaczego nie miałyby one realizować choćby zadań Polskiej Fundacji Narodowej? Dzisiaj ta instytucja pochłania setki milionów złotych i zapewnia atrakcyjne posady dla działaczy partii rządzącej. Należy ją zlikwidować. Samorządy wykorzystałyby te środki o wiele lepiej - na promocję najpiękniejszych zakątków naszego państwa. Decentralizację w Polsce należy rozwijać" - przekonywał.

Innym przedstawionym przez Standerskiego w rozmowie z PAP elementem programu ugrupowania Biedronia jest wyrównywanie zarobków kobiet i mężczyzn.

"Chcemy czerpać z modelu islandzkiego, w którym różnicowanie zarobków osób zajmujących te same stanowiska jest obarczone wysokimi karami; zaproponujemy znaczne konsekwencje dla pracodawców w przypadku, gdyby kontrola wykazała jakiekolwiek różnice między wynagrodzeniami kobiet i mężczyzn wykonujących te same zadania" - oświadczył.

PAP zapytała Standerskiego, dlaczego ruch Biedronia postawił w grudniu na odejście od węgla i likwidację kopalni jako główny filar swojego przekazu programowego.

"Problem węgla i, szerzej, zanieczyszczenia powietrza, jest dziś jednym z najbardziej palących problemów Polski, ponieważ 45 tys. ludzi co roku umiera przedwcześnie ze względu na smog" - odparł szef zespołu programowego ugrupowania.

Jak zaznaczył, likwidacji kopalni ma - zgodnie z postulatami Biedronia - towarzyszyć stworzenie nowego sektora odnawialnych źródeł energii i termomodernizacji, który ma zapewnić 200 tys. dobrze płatnych miejsc pracy. "Polskie specjalistki i specjaliści w tym zakresie mają umiejętności i doświadczenie - potencjał, które może być konkurencyjny wobec Niemiec czy Chin na rynku europejskim. Pozwólmy im wykorzystać ten potencjał" - przekonywał polityk.

"Mieszkańcom Śląska - i nie tylko Śląska, bo tu chodzi też np. o Bełchatów czy okolice Konina - proponujemy bezpieczną pracę, która ma perspektywy na wiele dekad oraz proponujemy długi okres przejściowy; musimy pamiętać, że w tej chwili górnictwo jako branża nie ma przed sobą wielu lat przyszłości - polskie zasoby węgla się kończą, o czym mówi m.in. Najwyższa Izba Kontroli" - argumentował Standerski.

Zdaniem polityka odejście od węgla "jest dla polskiej gospodarki opłacalne, ponieważ - jak podaje Bank Światowy - znaczne zredukowanie obecności węgla w gospodarce w perspektywie 12-letniej spowoduje, że możemy zaoszczędzić nawet 8,3 proc. PKB, czyli prawie dwa razy więcej niż wydajemy dziś na opiekę zdrowotną".

"To również pokazuje, że ambitne projekty związane m.in. z inwestycjami w odnawialne źródła energii mogą dać nowy cel cywilizacyjny i nowy napęd gospodarce na wiele najbliższych lat" - wskazał.

Szef zespołu programowego Biedronia został też zapytany o źródła finansowania dla propozycji programowych ugrupowania. W odpowiedzi zaakcentował przede wszystkim oszczędności dla budżetu związane z realizacją części postulatów Biedronia. Oprócz odejścia od węgla wymienił w tym kontekście m.in. cyfryzację państwa (według Standerskiego korzyści z tego tytułu mogą sięgnąć 4 mld zł) oraz rozdział państwa od Kościoła (wycofanie finansowania dla lekcji religii w szkołach, opodatkowanie księży na zasadach ogólnych oraz likwidacja funduszu kościelnego mogą - jego zdaniem - przynieść oszczędności rzędu 2,5-3 mld zł).

Polityk podkreślał również konieczność uproszczenia i uporządkowania prawa podatkowego, które - według niego - "przyniosą kolejne przychody". "Ustawa o podatku od osób fizycznych w chwili uchwalenia miała 16 stron, teraz ma ponad 300 i przewiduje ponad 200 zwolnień. Jesteśmy zwolennikami progresywnego podatku, ale w Polsce w tej chwili podatek dochodowy jest progresywny tylko w teorii, a w praktyce - ze względu na luki prawne i błędy systemu - traci ten charakter" - tłumaczył. Zwrócił też uwagę, że druga stawka podatku PIT obejmuje tylko 3 proc. podatników.

"Chodzi o drugi krok uszczelnienia podatkowego, od strony systemowej - tak, żeby ci, którzy powinni płacić podatki, rzeczywiście zaczęli je płacić" - dodał.

Zapowiedział jednocześnie dążenie do wprowadzenia europejskiego standardu płacenia podatków, co uniemożliwiłoby wielkim firmom wychodzenie z danego rynku w odpowiedzi na łatanie luk systemu podatkowego.

We wrześniu Biedroń poinformował, że rezygnuje z ponownego ubiegania się o urząd prezydenta Słupska (po wyborach zastąpiła go jego b. zastępczyni Krystyna Danilecka-Wojewódzka) i zamierza stworzyć nowy projekt polityczny. Nazwę, program i struktury nowej partii politycznej ma ogłosić 3 lutego 2019 r. w warszawskiej Hali Torwar.