Oczekuję przeprosin od b. prezydenta Lecha Wałęsy za kłamliwe słowa o prezesie PiS Jarosławie Kaczyńskim - powiedział w piątek marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Jak dodał, "jest przekonany, że Wałęsa wykona wyrok" gdańskiego sądu, który nakazał takie przeprosiny.

Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł w czwartek, że b. prezydent Lech Wałęsa ma przeprosić lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego. Wyrok dotyczy sprawy, jaką wytoczył Kaczyński b. prezydentowi, o ochronę dóbr osobistych. Chodzi m.in. o wypowiedzi Wałęsy, że szef PiS jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Wyrok nie jest prawomocny.

O wyrok sądu w Gdańsku został zapytany w radiowej "Trójce" marszałek Senatu. "Oczekuję przeprosin. W Polsce prawo obowiązuje wszystkich, również byłych prezydentów" - odpowiedział. "Jestem przekonany, że pan prezydent Lech Wałęsa wykonywa wyrok, być może będzie się odwoływał do wyższej instancji, to jest możliwe" - dodał Karczewski.

Reklama

Karczewski odniósł się również do tego, że w wyroku stwierdzono, że Wałęsa nie musi przepraszać za sugerowanie choroby psychicznej prezesowi PiS, które sąd uznał za dopuszczalne w debacie publicznej. "Uważam, że to jest bardzo obraźliwe stwierdzenie. Jakbym powiedział o panu prezydencie Wałęsie, że jest chory psychicznie, to na pewno by się obraził na mnie" - powiedział. Dodał, że "to nie jest debata polityczna, to jest kłamstwo i sięganie po broń bardzo ciężkiego kalibru". "Nie wolno takich określeń używać, nie wolno takich słów używać" - mówił.

Dopytywany, czy w związku z tym, że nie za wszystkie słowa Wałęsa musi przepraszać, to wyrok jest rozczarowujący, odpowiedział: "w pewnym sensie tak". "Sam główny wyrok jest przeze mnie oczekiwany. Nie wyobrażałem sobie zupełnie innego wyroku" - powiedział Karczewski.

Reklama

Słowa Wałęsy o odpowiedzialności prezesa PiS za katastrofę smoleńską nazwał "nonsensowne", "kłamliwe" oraz jako "wyimiganowana wizja pana prezydenta Wałęsy".

Zgodnie z wyrokiem gdańskiego sądu Wałęsa ma złożyć oświadczenie o treści: "Przepraszam pana Jarosława Kaczyńskiego za to, że w moich wypowiedziach publicznych w okresie od kwietnia 2015 do maja 2017 roku sformułowałem wobec niego zarzuty, że Jarosław Kaczyński mając świadomość nieodpowiednich pogodowych panujących podczas lotu polskiej delegacji do Smoleńska wydał polecenie nakazania lądowania samolotu, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 roku, a swoimi późniejszymi działaniami zmierzał do przerzucenia odpowiedzialności za katastrofę smoleńską na inne osoby. Tymi słowami naruszyłem dobre imię i godność osobistą pana Jarosława Kaczyńskiego. Lech Wałęsa".

Te przeprosiny mają mieć formę listu do szefa PiS, a także być podane na profilu b. prezydenta na Facebooku, w radiu TOK FM, tygodniku "Newsweek" oraz na portalu gazeta.pl

B. prezydent ma też złożyć drugie przeprosiny o treści: "Przepraszam Jarosław Kaczyńskiego za to, że w moich wpisach na portalu społecznościowym Facebook w sierpniu 2016 sformułowałem zarzuty, że Lech Kaczyński podczas lotu z polską delegacją do Smoleńska mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej 10 kwietnia 2010 r. i jest smoleńskim mordercą 95 niewinnych osób. Tymi słowami naruszyłem uczucia Jarosława Kaczyńskiego związane z osobą jego zmarłego brata - Lech Wałęsa".

Te przeprosiny mają mieć formę listu do prezesa PiS oraz być opublikowane na profilu b. prezydenta na Facebooku.

W pozostałym zakresie powództwo szefa PiS zostało oddalone. Kaczyński domagał się też przeprosin za słowa Wałęsy o tym, że "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie". Prezes PiS chciał też, by były prezydent przeprosił go za zarzuty wydania polecenia "wrobienia" go, przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL. Lider PiS chciał także, aby Wałęsa w formie zadośćuczynienia wpłacił 30 tys. zł na cele społeczne.