Trump poinformował w niedzielę, że USA wycofają się z zawartego w 1987 r. układu o całkowitej likwidacji nuklearnych pocisków rakietowych pośredniego i średniego zasięgu (Intermediate-Range Nuclear Forces Treaty – INF). Zarzucił przy tym Rosji, że "od wielu lat" narusza postanowienia tej umowy i zapowiedział, że USA będą konstruować rakiety, jeśli nie zaprzestaną czynić tego Rosja i Chiny. O nierespektowanie traktatu oskarżał niedawno Rosję też sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Francuskie media szeroko przytaczają reakcje Moskwy, zdawkowo wspominając lub wręcz pomijając argumenty Waszyngtonu.

„Decyzja amerykańska na pewno nie jest dla Kremla niespodzianką. Rosjanie nie mieli wątpliwości, że w trakcie kampanii przed wyborami środka kadencji (listopadowe wybory do Izby Reprezentantów i częściowe do Senatu - PAP), Donald Trump raz jeszcze będzie próbował pokazać, że potrafi być twardy wobec (prezydenta Rosji) Władimira Putina” – mówił korespondent publicznej telewizji francuskiej France Televisions Dominique Derda.

Reklama

Prawie wszystkie francuskie gazety przytaczają za agencją AFP słowa pragnącego zachować anonimowość urzędnika rosyjskiego MSZ, który mówił, że „Amerykanie pragną być wyłącznymi panami świata”. Często cytowany jest również rosyjski senator Aleksiej Puszkow, który miał stwierdzić, że wycofanie się z INF to „ogromny cios w stabilność świata”. Korespondent radia France Info, nawiązując do słów ostatniego przywódcy Związku Radzieckiego, mówił nawet o "zdradzie", jaką było jakoby przyjęcie krajów byłego bloku wschodniego do NATO.

Dziennik „Le Monde” przyznaje rację rosyjskiemu oświadczeniu, według którego decyzja Waszyngtonu to element „amerykańskiej polityki wycofywania się z prawnych porozumień międzynarodowych”. Gazeta przypomina, że w maju Trump wypowiedział umowę nuklearną z Iranem, mimo że sprzeciwiały się temu pozostałe jej strony, w tym Francja. Z kolei uczestnicy debaty w audycji „Poinformowani” radia France Info, mówili o „kolejnej zdradzie Trumpa” i powątpiewali w skuteczność sojuszu z Ameryką w razie zagrożenia Europy.

O tym, że Europa może być zdana sama na siebie napisał też prezes Fundacji im. Roberta Schumana, Jean-Dominique Giuliani. „Prezydent USA przyparł Europę do muru, pozostawiając Europejczyków niepewności i w kwestii bezpieczeństwa ostatecznie zdanych na samych siebie. Jeśli Europa pragnie być niezależna w polityce zagranicznej, gospodarczej, społecznej, musi być wiarygodna, gdy chodzi o obronę jej bezpieczeństwa” - napisał w tekście zamieszczonym na stronie internetowej Fundacji.

Przywołując słowa trzech poprzednich prezydentów kraju - Jacquesa Chiraca, Nicolasa Sarkozy'ego i Francois'e Hollande'a - o tym, że bezpieczeństwo sojuszników i Europy jest częścią żywotnych interesów Francji, Giuliani sugeruje też modyfikację francuskiej doktryny odstraszania jądrowego, aby mogła być ona też użyta do obrony europejskich sojuszników.

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)