Asystent lobbysty Marka Dochnala K. P. będzie mógł wyjść na wolność, jeśli w ciągu dwóch tygodni od uprawomocnienia się postanowienia sądu zostanie wpłacona kaucja w wysokości 300 tys. zł.

Tak zdecydował dziś Sąd Apelacyjny w Katowicach, rozpatrujący wniosek prokuratury odnośnie przedłużenia aresztu K. P. Sąd uznał, że na obecnym etapie postępowania dalsze stosowanie aresztu nie jest uzasadnione bezwzględnie. Data uprawomocnienia się decyzji sądu zależy od ewentualnego jej zaskarżenia przez prokuraturę lub podejrzanego.

Jak poinformował sędzia Waldemar Szmidt, sąd przychylił się do wniosku prokuratury odnośnie przedłużenia aresztu K. P. do 31 maja, z zastrzeżeniem możliwości opuszczenia aresztu przez podejrzanego za kaucją. Jeśli wyjdzie on na wolność, będzie musiał raz w tygodniu zgłaszać się na policji, zostanie mu też zabrany paszport.

"Sąd wskazał na fakt, że materiał postępowania przygotowawczego jest już prawie kompletny. Postępowanie trwa niezmiernie długo i chociaż jest skomplikowane, zaistniały okoliczności umożliwiające stosowanie nie tylko tymczasowego aresztowania, ale również łagodniejszego środka w postaci poręczenia majątkowego" - wskazał sędzia Szmidt.

Z powodu kilkuletniego przetrzymywania K. P. w areszcie w poniedziałek pikietowało Ministerstwo Sprawiedliwości kilkanaście osób, w tym bliscy asystenta Marka Dochnala. Określali oni zastosowany wobec K. P. środek zapobiegawczy jako "typowy areszt wydobywczy", wskazując, że "prokuratura nic nie ma".

Bliscy K. P., którzy w grudniu w tej sprawie poskarżyli się do Strasburga, podkreślali, że przez rok aresztu prokuratura przesłuchała K. P. zaledwie dwa razy. Skarżyli się też na rzadkie widzenia - raz w miesiącu - z których troje dzieci, żona i brat muszą korzystać rotacyjnie (aresztowanego mogą odwiedzać jednocześnie maksymalnie trzy osoby).

K. P. przebywa w areszcie - z kilkutygodniową przerwą - od stycznia 2008 r. w związku z zarzutami poświadczania nieprawdy w celu uzyskania korzyści majątkowej oraz niegospodarności (za co grozi do 10 lat więzienia). Chodzi o wyprowadzanie pieniędzy ze spółek należących do Dochnala.



Dochnal i jego asystent po raz pierwszy zostali zatrzymani i aresztowani we wrześniu 2004 r.

Dochnal i jego asystent po raz pierwszy zostali zatrzymani i aresztowani we wrześniu 2004 r. Prokuratura postawiła im wówczas zarzuty korumpowania posła SLD Andrzeja Pęczaka. W styczniu 2007 r. Pęczak i K. P. wyszli z aresztu po wpłaceniu kaucji. Na wolność nie wyszedł wtedy Dochnal, który jako jedyny z tej trójki nie wpłacił poręczenia majątkowego - wobec niego był to milion zł.

K. P. przebywał na wolności ok. roku. W styczniu 2008 r. katowicki sąd rejonowy rozpatrując prokuratorski wniosek o jego aresztowanie (w związku z kolejnymi zarzutami), zdecydował, że będzie mógł on wyjść na wolność po wpłaceniu kaucji. Choć kaucję wpłacono, prokuratura złożyła zażalenie do katowickiego sądu okręgowego, który uchylił decyzję niższej instancji.

K. P. trafił więc do aresztu. SO w Katowicach uznał wówczas, że dowody świadczą o dużym prawdopodobieństwie, iż dopuścił się on zarzucanych czynów; była też obawa utrudniania przez niego postępowania. Obrona K. P. określała sytuację - gdy Dochnal objęty zarzutami w tej samej sprawie przebywał na wolności, a jego asystent pozostawał w areszcie - jako "absolutnie kuriozalną".

K. P. wyszedł na wolność na krótko w kwietniu 2008 r. - po sporze warszawskiego sądu okręgowego z katowicką prokuraturą. Sąd okręgowy uznał bowiem, że prokuratura wnioskując o przedłużenie aresztu, nie wykazała, jakie czynności z udziałem K. P. miały uzasadniać dalszy pobyt podejrzanego w areszcie i wypuścił go na wolność. Tę decyzję w maju zmienił warszawski sąd apelacyjny, który uwzględnił zażalenie katowickich prokuratorów. K.P. wrócił do aresztu.

Sam Dochnal - w tym samym śledztwie podejrzany o pranie brudnych pieniędzy (ok. 80 mln zł), a także przestępstwa przeciwko dokumentom oraz udział w obrocie środkami odurzającymi, areszt opuścił po raz pierwszy w styczniu 2008 r. W sierpniu wrócił tam jednak - ponownie aresztowany wraz b. posłem KPN i AWS Tomasza K., u którego znaleziono fałszywe litewskie dokumenty z wizerunkiem Dochnala.

Obu zarzucono pomocnictwo w uzyskaniu fałszywych dokumentów

Obu zarzucono pomocnictwo w uzyskaniu fałszywych dokumentów, które miały ułatwić zwolnionemu z aresztu za poręczeniem lobbyście opuszczenie kraju, a także ewentualne zamieszkanie za granicą po zmianie tożsamości. W ostatni piątek Dochnal ponownie opuścił jednak areszt. Stało się to możliwe po wpłaceniu w jego imieniu poręczenia majątkowego w wysokości 850 tys. dolarów.

Zgodnie z postanowieniem sądu, po wpłaceniu kaucji Dochnal trafił pod dozór policji (będzie musiał dwa razy w tygodniu stawiać się w komisariacie), otrzymał też zakaz opuszczania miejsca pobytu i kraju oraz zatrzymano mu paszport.

Odnosząc się do trwającego przeciw Dochnalowi i jego asystentowi śledztwa, katowiccy prokuratorzy wskazują, że toczy się ono długo z przyczyn niezależnych od prowadzących - chodziło m.in. o trudności z uzyskaniem zagranicznej pomocy prawnej. Aż do styczniowej decyzji o kaucji dla Dochnala, argumentację tę uwzględniały sądy - przedłużając podejrzanym okres aresztowania.

Akt oskarżenia przeciw Pęczakowi, Dochnalowi i K. P. katowicka prokuratura apelacyjna skierowała do warszawskiego sądu w 2007 r.. Były poseł odpowiada za żądanie i przyjmowanie łapówek, dwaj pozostali są oskarżeni o ich wręczanie. Wszystkim grozi do 12 lat więzienia. Sprawa trafiła do sądu w Pabianicach.

Proces ten rozpoczął się ostatecznie w lipcu ub. roku - po wyłączeniu z postępowania do odrębnego rozpatrzenia sprawy Pęczaka. Chodzi o wręczenie w 2004 r. ówczesnemu posłowi i szefowi sejmowej komisji kontroli państwowej korzyści majątkowych i osobistych na łączną kwotę ponad 800 tys. zł. Dochnal i K.P. mieli przekazać Pęczakowi m.in. 60 tys. dolarów, 10 tys. funtów oraz prawo do korzystania z luksusowego mercedesa i pokrywanie wszystkich kosztów związanych z użytkowaniem tego samochodu.