Zaremba: Ku przesileniu w relacjach z UE

Frans Timmermans
Frans TimmermansPAP / PATRICK SEEGER
14 czerwca 2018

Trwa to powoli, ale rzecz zmierza do udzielenia Polsce swoistej „nagany” za brak praworządności. Europoseł Jacek Saryusz-Wolski twierdzi, że nie ma już co podtrzymywać fikcji negocjacji z Komisją Europejską, lepiej doprowadzić do sprawdzenia. Decydować będzie nie Komisja, ale Rada, w której do ukarania nas potrzeba głosów czterech piątych państw. – Do końca maja były realne szanse na porozumienie – przyznaje wysoki urzędnik MSZ. Zarazem podkreśla, że nie da się przewidzieć ostatecznego wyniku.

 – Czy znajdzie się sześć państw, które nie zechcą się przyłączyć do bloku potępiającego inny rząd za politykę wewnętrzną? Większość ich przedstawicieli dawno straciła rozeznanie w sporze i powtarza formułki o znaczeniu praworządności, ale i kompromisu. Na pewno pomogą Polsce zmiany ustaw sądowych dokonane po to, aby Komisję zadowolić.

Są one jednak kosmetyczne. Gdyby spełnić wszystkie punkty spisane przez Komisję, trzeba by wycofać się z tzw. reformy sądów. Pewne nadzieje PiS budował na rozbieżnościach w samej KE. Wiceprzewodniczący Frans Timmermans jest holenderskim politykiem, którego partia straciła na znaczeniu. Chciałby więc pozostać w Komisji na kolejną kadencję, a sprawa Polski była od dawna główną, jaką się zajmował. Przypisywano mu zamiar ciągnięcia jej „w nieskończoność” – aby wykazać się przed głównymi frakcjami w Parlamencie Europejskim. W tle majaczyły nawet plotki o zamiarze antagonizowania Polski, aby jej rękami zablokować przed wyborami budżet Unii. Holandia jest mu przeciwna, choć z dokładnie odwrotnych pozycji jak my – ma być zbyt hojny.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.