W 2006 r. w artykule pt. "Były neonazista w TVP", "GW" napisała, że Farfał - wówczas powołany 28-letni wiceprezes TVP z rekomendacji LPR (od grudnia 2008 r. prezes TVP) - był w latach 90. wydawcą rasistowskiego pisemka "Front", w którym miał napisać m.in. "nie tolerujemy tchórzów, konfidentów, Żydów". Publikowano tam m.in. rysunki "łysego osiłka z mieczem", który depcze flagi Izraela i UE oraz skinheada z ręką w geście "Heil Hitler".
Farfał replikował, że w wieku 15-16 lat dał się "zmanipulować kolegom z podwórka i dał się wpisać z imienia i nazwiska na okładkę jako redakcja" "Frontu". Dodawał, że "nie utożsamia i nie utożsamiał się" z tekstami pisma. Pozwał o ochronę dóbr osobistych autora artykułu, naczelnego oraz wydawcę "GW", żądając od nich przeprosin za "bezzasadne sugestie, że był neonazistą" oraz 80 tys. zł zadośćuczynienia dla siebie.
Pełnomocnik pozwanych, radca prawny Piotr Rogowski, wnosił przed Sądem Okręgowym w Warszawie o oddalenie pozwu, podkreślając, że "powód może czuje się dotknięty, ale sam sobie na to zasłużył", wydając faszystowską gazetkę.
W maju 2008 r. SO uznał, że krytyka Farfała, jako osoby pełniącej ważną funkcję w telewizji publicznej, była uzasadniona, rzetelna i konstruktywna. Nie godziła też w jego dobra osobiste, gdyż "GW" działała w obronie uzasadnionego interesu publicznego, jakim jest prawo do informacji o przeszłości członka władz TVP.
Farfał zapowiedział apelację od wyroku, który Rogowski nazwał "znakomitym dla mediów" i "świetnie uzasadnionym".
Pełnomocnik Farfała, radca prawny Roberto Privitera, argumentował w SA, że jego klient nie głosił poglądów nazistowskich, bo inaczej "zająłby się nim wymiar sprawiedliwości". "Nie można nazywać go nazistą" - mówił.
Apelacja (w której Farfał rezygnował z roszczeń finansowych) wnosiła bądź o uznanie powództwa, bądź o zwrot sprawy do sądu I instancji - gdyby SA uznał konieczność powołania biegłego, by stwierdził, czy poglądy Farfała można uznać za nazistowskie.
"Napisałem kilkanaście artykułów do "Frontu"; w wielu odcinałem się zdecydowanie od neonazistowskich czy rasistowskich artykułów pisma, pisząc że absolutnie nie podzielam poglądów neonazistowskich i że uważam je za sprzeczne z polską racją stanu" - zeznał sam Farfał, przesłuchany we wtorek przez SA na swój wniosek (przeciw czemu oponował pełnomocnik pozwanych). Dodał, że gdy doszedł do wniosku, że jego artykuły nie odnoszą skutku, postanowił więcej tam nie pisywać.
Zeznał, że "Front" założono gdy miał 17 lat, "po skrzyknięciu się kolegów z podwórka"; przyznał, że było to "środowisko skrajnie prawicowe". "Wyznawałem wtedy światopogląd narodowy, odwołujący się do spuścizny endeckiej, z uwzględnieniem katolickiej nauki społecznej i nastawiony wrogo wobec nazizmu; dziś już nie mam takich poglądów" - dodał. Farfał powołał się na rysunek "Frontu"- żołnierza uderzającego w twarz nazistę z podpisem: "Narodowiec, nie faszysta!". Przypomniał, że pisał we "Froncie", iż nigdy nie był nazistą. "Dziś mogę powiedzieć, ze krytyka ta była nieuzasadniona" - zeznał Farfał, pytany o artykuły "Frontu" nt. Żydów.
""GW" nie była uprawniona do nazwania mnie byłym neonazistą, nawet na podstawie tamtych tekstów" - oświadczył prezes TVP. "Autor z "GW" przypisał mi wydawanie "Frontu" tylko na tej podstawie, że byłem w stopce redakcyjnej; a w tym piśmie nie było żadnej hierarchii" - zeznał. "O tym, że ktoś napisze artykuł, decydował ten, kto chciał to zrobić" - dodał. Wyjaśnił, że wyraził zgodę na podawanie swego adresu jako redakcji pisma, bo "nikt inny nie chciał".
"Spotykały mnie obelgi na ulicy; dotknął mnie ostracyzm środowiskowy; do dziś dostaję anonimy ze swastyką na szubienicy" - tak prezes TVP mówił o konsekwencjach artykułu "GW". "Była dwa razy podjęta próba usunięcia mnie z zarządu TVP na podstawie tego artykułu" - zeznał. "Przecież dziś jest pan p.o. prezesem TVP!" - ironizował mec. Rogowski. Pytany przezeń Farfał przyznał, ze był członkiem Narodowego Odrodzenia Polski i Młodzieży Wszechpolskiej; zaprzeczył zaś, by był kiedykolwiek członkiem LPR.
Rogowski wnosił o oddalenie apelacji, bo "wyrok SO broni się sam"
"To jest neonazim; to jest coś hańbiącego, do tego nie trzeba biegłego" - mówił Farfałowi, trzymając jego gazetkę. "Panie prezesie telewizji publicznej! Wolność słowa nie polega na propagowaniu faszyzmu" - oświadczył. "Płacąc abonament i utrzymując pana Farfała, mamy prawo do wiedzy, co robił w przeszłości" - dodał Rogowski. Jego zdaniem, "w normalnym kraju powód nie śmiałby pójść do sądu z pozwem w takiej sprawie i zostałby natychmiast odwołany ze swej funkcji".
SA uznał apelację za bezpodstawną, bo choć - wbrew stanowisku SO - uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Farfała, to pozwani "skutecznie wykazali, że nie działali bezprawnie". "GW" napisała prawdę o powodzie, bo firmował i współtworzył on neonazistowskie pismo, a takie treści wyrażał też w swych artykułach - mówił sędzia Jan Szachułowicz w ustnym uzasadnieniu wyroku (wydanego wczesnym wieczorem).
Podkreślił, że powód nie musiał spełniać wszystkich warunków określenia "neonazizm", by można mu było przypisać takie określenie. Także fakt, że odcinał się od niektórych treści pisma "Front", nie zmienia tego, że w nim współuczestniczył - dodał sędzia. Jego zdaniem, nie ma również znaczenia, czy Farfał tylko "dał swe nazwisko", czy też był wydawcą "Frontu". Wtorkowe zeznania powoda sąd uznał za złożone "na użytek procesu".
Zdaniem sędziego, "chyba nie do końca powód odciął się od swych poglądów"; wyraził też opinię, że "lepiej byłoby, gdyby powód nie wszczynał tego procesu".
Sędzia podkreślił, że "GW" rzetelnie wypełniła ustawowy obowiązek informowania o kierujących TVP, która "działa za nasze pieniądze i ma olbrzymi wpływ na psychikę". Dodał, że artykuł nie był napastliwy, nie kierował się "osobistymi niesnaskami", a gazeta przedstawiła stanowisko Farfała.
Privitera wyroku nie chciał komentować
Pytany, czy złoży kasację do Sądu Najwyższego, odparł, że musi się skontaktować ze swym klientem. "Ten wyrok to znaczący krok w określaniu granic debaty publicznej" - mówił zadowolony Rogowski. "Skandalem jest, że Farfał nie widzi nic złego w tym, co robił" - dodał.