Jeszcze przed wystąpieniem premiera Mateusza Morawieckiego w Monachium rozmawiałem z Polką żydowskiego pochodzenia o logice, która mogła rządzić sposobem uchwalania ustawy o IPN. W zasadzie już przed jej głosowaniem w parlamencie wiedza o defektach regulacji była dość powszechna. Nikt nie miał również złudzeń co do tego, że wpłynie ona na relacje z USA i Izraelem. Oba kraje nie ukrywały swojego stanowiska. Pewne było też to, że ustawa pogorszy stosunki polsko-żydowskie wewnątrz kraju i wpłynie na temperaturę wojny polsko-polskiej. Zadawaliśmy sobie pytanie, po co zatem takie prawo.
Rozmówcy nie byli doktrynalnie przeciwni rządom prawicy. Równocześnie nie sprzyjali im specjalnie. Co do jednego mieliśmy pewność: w momencie tworzenia prawa poddano je doktrynie, którą umownie można nazwać doktryną „chrzanić Żydów!”. Rodzaj osiedlowej taktyki, która nie pozwala zrobić ani jednego kroku w tył, aby nie okazać słabości. Przyjęto założenie, że nie ma sensu się na nikogo oglądać. Negocjować. Wsłuchiwać w głosy krytyków. Że ustawę należy przyjąć, niezależnie od konsekwencji. Najlepiej nocą.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.