Parafianowicz o ustawie o IPN: Poddano ją doktrynie pt. "chrzanić Żydów!"

Zbigniew Parafianowicz
Zbigniew ParafianowiczDGP / Wojtek Gorski
5 kwietnia 2018

Jeszcze przed wystąpieniem premiera Mateusza Morawieckiego w Monachium rozmawiałem z Polką żydowskiego pochodzenia o logice, która mogła rządzić sposobem uchwalania ustawy o IPN. W zasadzie już przed jej głosowaniem w parlamencie wiedza o defektach regulacji była dość powszechna. Nikt nie miał również złudzeń co do tego, że wpłynie ona na relacje z USA i Izraelem. Oba kraje nie ukrywały swojego stanowiska. Pewne było też to, że ustawa pogorszy stosunki polsko-żydowskie wewnątrz kraju i wpłynie na temperaturę wojny polsko-polskiej. Zadawaliśmy sobie pytanie, po co zatem takie prawo.

Rozmówcy nie byli doktrynalnie przeciwni rządom prawicy. Równocześnie nie sprzyjali im specjalnie. Co do jednego mieliśmy pewność: w momencie tworzenia prawa poddano je doktrynie, którą umownie można nazwać doktryną „chrzanić Żydów!”. Rodzaj osiedlowej taktyki, która nie pozwala zrobić ani jednego kroku w tył, aby nie okazać słabości. Przyjęto założenie, że nie ma sensu się na nikogo oglądać. Negocjować. Wsłuchiwać w głosy krytyków. Że ustawę należy przyjąć, niezależnie od konsekwencji. Najlepiej nocą.

Dziś, na kilka dni przed Marszem Żywych, wyraźnie widać, jak wielkie szkody przyniosło takie założenie. I to nie tylko w wymiarze czysto politycznym. Ten od początku wydawał się stosunkowo łatwy do uporządkowania. Znacznie trudniej będzie odbudować tkankę stosunków polsko-żydowskich. Relacje na poziomie zwykłych ludzi, a nie przywódców państw czy rządów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.