Prezydent Andrzej Duda zawetował w piątek tzw. ustawę degradacyjną. Jako powód podał przepisy pozbawiające stopni wojskowych członków WRON z mocy prawa, bez możliwości złożenia wyjaśnień i bez trybu odwoławczego, a także brak zapewnienia odpowiedniej reprezentacji interesów osób nieżyjących.

Janusz Szewczak odniósł się w piątek na antenie Polskiego Radia 24 do stwierdzenia, że "partia rządząca ponoć nie chce komentować decyzji prezydenta". "Zobaczymy, jakie będzie oficjalne stanowisko. Mamy stanowisko pani rzecznik. Myślę, że każdy Polak będzie komentował tę decyzję przy wielkanocnym stole" - powiedział Szewczak.

"To bardzo smutny moim zdaniem temat. Myślę, że niezrozumienie, gorycz, chyba nawet jakiś wstyd, zaskoczenie - na pewno te myśli się cisną, bo jak się muszą czuć rodziny tych ofiar, tych młodych chłopaków z +Wujka+, z Lublina" - zauważył.

Reklama

Szewczak przyznał, że "to jest sprawa, która powinna być dawno załatwiona. Oczywiście, to prawda, nie została załatwiona". "Jednak są to symbole zła - panowie Kiszczak i pan - niewątpliwie sympatyczny - generał Hermaszewski, człowiek miły w kontakcie, obyciu. Ale tak to było, że tam wydawano rozkazy. Wojskowym się wydaje rozkazy. Jak ktoś nie wypełniał rozkazu - a mógł nie wypełnić - brał na siebie ryzyko daleko idących konsekwencji. Ale było to możliwe, potrafili się w takich trudnych czasach znaleźć ludzie z honorem, którzy nie chcieli uczestniczyć w wystąpieniu przeciwko własnemu narodowi" - argumentował.

Poseł podkreślił, że osobiście poznał prezydenta, głosował na niego i bardzo się cieszył z jego wyboru. "Nie wiem, czy ta decyzja poszerzy (elektorat prezydenta - PAP) wśród zwolenników czy uczestników marszów KOD-u, czy Obywateli RP. Wydaje się, że generalnie chyba to środowisko, które na pana prezydenta głosowało i bardzo go wspierało, nie będzie zachwycone taką decyzją" - ocenił.

Zauważył również, że "jest pytanie, jak będziemy odbierać teraz słowa pana prezydenta, który przecież będzie uczestniczył w wielu uroczystościach. Gdzieś tam z tyłu będzie jakieś pytanie, jakaś wątpliwość, co jest bardziej prawdziwe: prawda, czyny czy słowa?". Jak ocenił, z ust prezydenta padło wiele "bardzo pięknych najczęściej słów, ale oprócz pięknych słów są jeszcze czyny, decyzje".

Pytany, czy PiS wycofa się z honorowego komitetu przy panu prezydencie, Szewczak odparł: "ja nie mogę się absolutnie za PiS wypowiadać". "Należę do klubu parlamentarnego PiS i zawsze wspierałem PiS jak tylko mogłem, natomiast to musi być na pewno przemyślana, wspólna decyzja. Ale myślę, że każdy w swoim sumieniu jednak to jakoś przeżywa. Wiele osób ze mną dzisiaj rozmawiało i prosiło mnie o wyjaśnienia, i nie była to prosta rzecz" - wyjaśnił.