Słowik: Komisja weryfikacyjna Jakiego już może wszystko

Patryk Słowik, fot. Wojciech Górski
Patryk SłowikDziennik Gazeta Prawna
16 marca 2018

Komisja weryfikacyjna już może wszystko. Patryk Jaki będzie chciał mieć uprawnienia prokuratora? Żaden problem. Komisja będzie chciała wywłaszczyć z mieszkań ludzi, których jej członkowie nie lubią? Ależ proszę bardzo. A może nałożymy karę na kogoś za czyn sprzed 20 lat? Oczywiście.

To wszystko specorgan kierowany przez Patryka Jakiego będzie mógł zrobić na podstawie nowelizacji ustawy o komisji weryfikacyjnej, która właśnie weszła w życie – obowiązuje od środy. A wielu działań nie będzie mógł skontrolować sąd, bo kontrola sądowa nad częścią decyzji komisji została właśnie zlikwidowana. Powód? „Konieczność przyspieszenia postępowań”.

Jedynym bezpiecznikiem pozostanie – tak przynajmniej mówią sami członkowie komisji – to, że nie będą oni przesadzać w swoich działaniach oraz nie będą łamać prawa. Nie wiem jak państwo, ja się uspokojony nie czuję. Ale zacznijmy od początku...

Gdy w pierwszym kwartale 2017 r. trwały prace nad powołaniem komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji, wielu prawników oraz przedstawicieli opozycji gardłowało, że powstanie twór niezgodny z konstytucją. Głosy te nie ucichły po pierwszych posiedzeniach nowego organu. Byłem wówczas jedną z niewielu osób, które pod nazwiskiem, w przestrzeni publicznej pisały, że stworzenie komisji weryfikacyjnej to był dobry pomysł. Kto nie wierzy, może poszukać starych tekstów lub po prostu zapytać ministra Jakiego. Dostrzegałem mankamenty w pracach komisji, lecz jednocześnie widziałem wyższy cel: oczyszczenie Warszawy z reprywatyzacyjnego szamba, które rozlewało się przez wiele lat.

Teraz jednak czas zaprotestować. Sytuacja, w której ustawodawca przekazuje pełnię władzy organowi administracji publicznej, w którego skład wchodzą politycy, jest niebezpieczna. Broniłem komisji między innymi dlatego, że nad jej decyzjami była pełna kontrola sądowa. Gdy z niej się rezygnuje, rzeczywiście Patryk Jaki i ekipa staną się „panami życia i śmierci”.

W nowej ustawie aż roi się od absurdów widocznych gołym okiem dla każdego prawnika. Przykład? Komisja będzie mogła nałożyć milionową karę na osobę, która była czyścicielem kamienic. I chętnie bym się podpisał pod tym, gdyby nie to, że już zapowiedziano nakładanie kar na osoby, które dopuszczały się tego haniebnego czynu w czasie, gdy jeszcze nie podlegał on karze. A przecież, uczą już na studiach, prawo nie powinno działać wstecz.

Pokażmy na prostszym przykładzie. Załóżmy, że jeżdżę samochodem do pracy. Sam. Za 10 lat w związku z narastającym problemem ze smogiem ustawodawca postanawia karać wszystkich, którzy jeżdżą samochodami sami – bo to marnotrawstwo paliwa i produkcja większych zanieczyszczeń. I przyrównując do uchwalonych przepisów o komisji weryfikacyjnej, możliwe stałoby się ukaranie mnie ogromną karą w 2028 r. za to, że jeździłem samochodem do pracy w 2018 r. Czyż to nie absurd? I dla jasności: nie żal mi czyścicieli kamienic. Ale uważam, że nie można tak instrumentalnie traktować prawa.

Wcale nie uspokajają mnie deklaracje Patryka Jakiego, że komisja będzie postępowała rozsądnie i z poszanowaniem prawa. Młody wiceminister tak odpowiedział na mój niedawny artykuł, w którym wskazałem, że zgodnie z nowymi przepisami możliwe stanie się wywłaszczanie Bogu ducha winnych ludzi z mieszkań, tylko dlatego że kupili lokal w budynku, który został nieprawidłowo zreprywatyzowany (swoje stanowisko oparłem na twierdzeniach Prokuratorii Generalnej RP oraz prof. Ewy Łętowskiej).

Komisja – skoro składa się z polityków – będzie decydowała politycznie. I przykładowo jeśli okazałoby się, że zajmie się sprawą mieszkania Donalda Tuska, wcale nie jestem spokojny o to, że decyzja zapadnie na podstawie merytorycznych przesłanek. Ale zostawmy Tuska. A niech komisja się zajmie choćby mieszkaniem jakiegoś Żyda. Dlaczego Żyda? Bo poseł Jan Mosiński, członek komisji, nie cierpi Żydów. I swoich oponentów politycznych wyzywa od „żydów”, a zapytany dlaczego, odpowiada, że trzeba pamiętać, że Izrael buduje obozy koncentracyjne. Ktoś taki, szanowni państwo, będzie decydował o tym, czy ktoś ma prawo mieszkać w danym lokalu, czy nie.

3284929-magazyn-dgp-z-16-marca-2018.jpg
Magazyn DGP z 16 marca 2018

Ogrom zastrzeżeń do nowych przepisów miała prokuratoria generalna. Radczyni prokuratorii podczas posiedzenia jednej z sejmowych komisji, opowiadając o wszechwładzy komisji i jednoczesnym braku kontroli sądowej, zadała przedstawicielom Ministerstwa Sprawiedliwości pytanie: a co jeśli komisja się pomyli? W odpowiedzi usłyszała, że komisja się mylić nie będzie. I zasugerowano jej, że niepotrzebnie broni reprywatyzacyjnych oszustów oraz czyścicieli kamienic. Skąd przekonanie, że Patryk Jaki i Sebastian Kaleta nie pomylą się przy wydawaniu decyzji, skoro nie podołali w ostatnich dniach zadaniu zweryfikowania prawdziwości jednego artykułu o Sądzie Najwyższym i przez kilkanaście godzin rozpowszechniali w internecie kłamstwo?

Gdy wprowadzane są niebezpieczne zmiany w prawie i słyszę głos osób, które je wprowadzają, że nie będzie źle, przypominam sobie o czymś, co moglibyśmy teraz nazwać teorią potężnego organu. W składzie komisji weryfikacyjnej jest jeden poseł PO Robert Kropiwnicki. Zdaniem członków komisji z ramienia PiS Kropiwnicki to człowiek, który zrobiłby wszystko, aby wybielić PO, a obciążyć aferą reprywatyzacyjną swoich przeciwników politycznych. I zastanawiam się, czy Patryk Jaki równie ochoczo mówiłby „spokojnie, nie będzie źle”, gdyby to on jeden reprezentował PiS w komisji. A Kropiwnickich było ośmiu pozostałych.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.