Czarne listy w głowach dziennikarzy mediów publicznych

Dziennikarz
Czarna lista to tylko metafora, ale działa skutecznie. – Dziennikarze się dostosowali, co zresztą słychać na antenie – dodaje nasz rozmówca.ShutterStock
12 marca 2019

Nikt z naszych rozmówców nie widział wykazu niepożądanych gości Polskiego Radia. Ale i tak spełnia on swoje zadanie.

– Nikt ci nie pokaże listy ludzi, na których jest zakaz, bo ona fizycznie nie istnieje. Ale w przedziwny sposób wszyscy wiedzą, że X czy Y lepiej do studia nie zapraszać – mówi dziennikarz z Polskiego Radia. Skąd wiedzą? – To się wyczuwa w powietrzu – odpowiada inna osoba z radia. A kto nie wyczuwa, zostaje upomniany. Następnym razem zaprosi pewniaków, którzy nie wyskoczą z krytyką rządu.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.