„Moja walka” Knausgårda. Cztery tysiące stron powieści bez fabuły

Karl Ove Knausgård, fot. Boberger / Wikimedia Commons. cc-by 3.0
Skoro nie ma fabuły, to co właściwie jest? Przecież – przynajmniej na zdrowy rozum – nie da się przeczytać ponad czterech tysięcy stron powieści bez fabuły. Na odbiorcę czeka tu kolejna iluzja. W tradycyjnej powieści wątki są konkluzywne, innymi słowy, strzelba, zawieszona w pierwszym rozdziale, w kulminacyjnym momencie musi wystrzelić. Taka kolej rzeczy zmusza nas do uważnego śledzenia losów strzelby. U Knausgårda uwaga czytelnika nadal jest wytężona, ale autor chowa strzelbę, nikt z niej strzelać nie będzie. N zdjęciu: Karl Ove Knausgård, fot. Boberger / Wikimedia Commons. cc-by 3.0Wikimedia Commons
29 kwietnia 2018

Skąd wziął się sukces „Mojej walki” Karla Ovego Knausgårda? Przecież – przynajmniej na zdrowy rozum – nie da się przeczytać ponad czterech tysięcy stron powieści bez fabuły

Aż 4378 stron liczy sobie w polskim przekładzie (znakomitym, dodajmy) sześciotomowa „Moja walka” Karla Ovego Knausgårda. Nie będę tego przeliczał na słowa, ale na pewno jest ich onieśmielająco, niewiarygodnie dużo. Wstukanie tych słów do komputera we właściwej kolejności zajęło norweskiemu pisarzowi z grubsza dwa i pół roku. 150 stron miesięcznie. Nieco poniżej maksymalnej wydajności, jaką sam sobie wyznaczył (10 stron dziennie w dni powszednie, weekendy wolne od pisania). No ale mowa o tekście polskim: w norweskim oryginale jest tych pagin trochę mniej.

Pozostało 97% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.