„Co jest grane, Davis?” to film pozbawiony choćby jednej fałszywej nuty. Kolejny szlagier w dorobku braci Coen stanowi błyskotliwą wariację na nurtujące ich zazwyczaj tematy
Opowieść o nieprzystosowanym do swoich czasów artyście przypomina bardziej stonowaną wersję ekscentrycznego „Bartona Finka”. W obu filmach na drodze do sukcesu bohaterów stają postacie grane przez tego samego aktora – Johna Goodmana. o ile jednak w „Bartonie Finku” stały współpracownik braci wcielał się w przybysza z piekła rodem, o tyle w „Co jest grane, Davis?” reprezentuje już tylko namacalne okrucieństwo show-biznesu. opowiedziana w filmie historia niespełnionego muzyka jest – jak przystało na Coenów – zjadliwie ironiczna, ale też zaskakująco czuła. Choć reżyserzy u szczytu sławy postanowili przyjrzeć się losom aspirującego nieudacznika, w ich postawie nie ma śladu protekcjonalnej wyższości. Zamiast tego twórcy „Big Lebowskiego” sportretowali Llewyna Davisa z największą empatią, jaką jeden artysta może okazać drugiemu. także dlatego „Co jest grane…” zasługuje na miano najlepszego filmu ostatnich miesięcy obok „Wielkiego piękna” Paola Sorrentina.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.