Z natury jestem czarnowidzem i pesymistą – powiedział przed laty Lem Stanisławowi Beresiowi o swoich ambicjach prognostycznych.
Bereś zapytał następnie autora „Solaris”, w jakim celu formułuje rozmaite – i często ubrane w błazeński kostium – hipotezy dotyczące przyszłości. Lem odparł: „Ha! [Aby] uszczęśliwić świat, przepowiadając mu wszystko, co go czeka, jeżeli mnie nie posłucha. To są prognozy ostrzegawcze. Inna rzecz, że nikt na to nie zważa”. Lem był zarazem scjentystą i sceptykiem – literaturą science fiction, z nielicznymi wyjątkami (głównie w postaci ustępstwa uczynionego na rzecz Philipa K. Dicka), otwarcie gardził, napisał zresztą sążnisty esej „Fantastyka i futurologia” (1969), w którym kpił z idiotyzmu współczesnej mu fantastyki, formułując choćby złośliwy algorytm pozwalający wylosować dowolną fabułę powieści SF: „Ziemia – zaatakowana jest przez – maleńkich/ ogromnych – Marsjan – którzy – chcą naszych kobiet/zachowują się przyjaźnie (koniec)/zachowują się przyjaźnie, ale nikt ich nie rozumie/zjadają nas (koniec)”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.