Bitwa o cenę książki

książki, książka
Zamieszanie wokół ustawy o książce cieszy. O sprawie napisał już nawet Pudelek.pl – gdzieś pomiędzy historiami o gwiazdach a zdjęciami szafiarek znalazła się analiza ewentualnych zmian na rynku książkiShutterStock
17 marca 2017

„Horror jak za komuny”, „rząd chce mieć analfabetów, bo łatwiej nimi rządzić”. Czemu biją alarmowe dzwony? Nie uwierzycie, ale w obronie książek, a konkretnie prawa do obniżania ich cen.

W kraju, w którym 62,8 proc. obywateli przyznaje się, że w ciągu roku nie przeczytało ani jednej książki, a co siódmy Polak nie ma żadnej w domu, wybucha awantura o ustawę wprowadzającą stałą cenę na książki. Ponad 10 tys. osób podpisało się pod petycją grzmiącą: „Nie zgadzamy się na wprowadzenie zakazu promocji i jednolitej ceny książek!”. Ustawa o jednolitej cenie to nie nowość. Z pomysłem i planem wprowadzenia zakazu obniżania cen publikacji przez pierwsze miesiące od wydania nowego tytułu wydawcy i księgarze dobijają się do rządzących od kilku lat. Przekonują, że długofalowo ma to rozwiązanie zadziałać także na korzyść konsumenta i obniżyć cenę książki. W pierwsze, czyli pomoc w uzdrowieniu sytuacji na rynku księgarni i dokapitalizowaniu wydawców, wierzę. W drugie – raczej nie. Ale mimo wszystko uderzanie w ton „horror jak za komuny” jest co najmniej hipokryzją.

Pozostało 92% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.