Editę Gruberovą często nazywa się królową belcanta. To nieporozumienie. Tytuł taki nosiły i noszą – nie zawsze na wyrost – niezliczone śpiewaczki. Królowych jest wiele, Gruberová jest cesarzową. Tytułu nie odziedziczyła, prawo do niego sama sobie wywalczyła w niezliczonych kampaniach, z których najpowszechniej wspominana Królowa Nocy z Mozartowskiego „Czarodziejskiego fletu” była tylko śmiałą rozpoznawczą wycieczką.
Do najważniejszych należały też choćby Zerbinetta z „Ariadny na Naksos” – jednej z najbardziej fascynujących oper minionego stulecia – z jej najwspanialszą chyba arią koloraturową powstałą po połowie wieku XIX, Elvira w „Purytanach” Belliniego, Łucja, Anna Bolena czy Maria Stuarda Donizettiego, a wreszcie Lucrezia Borgia w operze tego samego kompozytora. Kiedy Gruberová zaśpiewała jej partię w 2009 r. w Monachium, dała ostateczny dowód, że na tytuł cesarzowej zasługuje jak nikt. Dramatyczna rola wsparta wciąż (po z górą 40 latach od debiutu) nienaganną koloraturą zapierała dech w piersiach publiczności.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.