"Szczęście ty moje" Siergieja Łoźnicy to film o rosyjskim nieszczęściu.
Debiutujący w fabule wybitny dokumentalista Siergiej Łoźnica jest kontynuatorem gatunku określanego przez samych Rosjan jako czarnucha. Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku na gruzowiskach dawnego sowieckiego imperium pojawiło się pokolenie młodych reżyserów odważnie bazujących na społecznej apatii. Teza ich filmów była oczywista. Im dotkliwszy będzie portret Rosji, tym większy wywoła to oddźwięk u widzów. Kino z tamtego okresu nie bawiło się w ezopowy język niedomówień, pokazywało rzeczywistość skundloną, brudną i chromą. Tego rodzaju filmy powstawały za rządów Gorbaczowa i Jelcyna, ale niemal zupełnie zniknęły za aksamitnej dyktatury Putina i Miedwiediewa. Rosja chciała być krajem sukcesu. I była: przynajmniej na ekranie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)