Według kenijskiego dziennikarza Freda Ooko, którego cytuje Associated Press, mieszkańcy slumsów Kondele w Kisumu palili opony i blokowali ulice. Położone nad Jeziorem Wiktorii Kisumu, jedno z największych kenijskich miast, to bastion lidera opozycji Raili Odingi.

Dzielnicę Kondele patrolował w środę policyjny śmigłowiec, a na jednej z ulic rozmieszczono dwie ciężarówki z armatkami wodnymi.

Jeden z demonstrantów Sebastian Omolo powiedział, że do starć doszło, gdy Odinga skończył przemawiać w telewizji. Lider opozycji powiedział, że hakerzy w nocy włamali się do baz danych centralnej komisji wyborczej i sfałszowali wyniki wtorkowych wyborów prezydenckich, w których zwycięstwo ogłosił już obecny szef państwa Uhuru Kenyatta. Odinga nazwał to "atakiem na demokrację".

Reklama

Szef komisji wyborczej Wafula Chebukati zapowiedział, że zarzuty Odingi zostaną zbadane. "Obecnie nie jestem w stanie powiedzieć, czy system został zhakowany" - dodał.

Protestujący w Kisumu skandowali: "Bez Raili nie ma pokoju", co było ich okrzykiem po ogłoszeniu wyników wyborów w 2007 roku. W rozruchach i protestach zginęło wówczas ponad 1,2 tys. osób. Także wtedy Odinga oskarżył swego rywala o oszustwa.

W stolicy Kenii Nairobi również wyczuwa się napięcie, głównie w slumsach, w których mieszkają zwolennicy opozycji - relacjonuje AFP. Demonstranci wznieśli barykady na głównej ulicy slumsów Mathare. Na miejscu jest policja, nad dzielnicą krąży helikopter.

Według ogłoszonych wcześniej w środę wyników (po przeliczeniu głosów z 3/4 lokali wyborczych) dotychczasowy prezydent Kenyatta zdobył we wtorek 55 proc., a Odinga, jego główny rywal, 44 proc. głosów.

Opozycja odmówiła uznania podanych wyników, twierdząc, że zostały sfałszowane. Odinga wskazywał na poważne uchybienia proceduralne, m.in. na brak formularzy, zeskanowanych i podpisanych przez delegowanych do lokali wyborczych obserwatorów partyjnych.

Kenijczycy wybierali we wtorek prezydenta i wiceprezydenta, dwuizbowy parlament, reprezentację kobiet w Zgromadzeniu Narodowym, składającą się z 47 przedstawicielek każdego z kenijskich hrabstw, gubernatorów hrabstw oraz członków 47 rad lokalnych w hrabstwach. Łącznie kandydowało ponad 14 tys. osób. Wybory odbywały się w napiętej atmosferze i w warunkach stałego zagrożenia aktami przemocy. (PAP)

jhp/ ap/