Wassermann: Nowak robił wszystko by nie odpowiedzieć na trudne pytania

24 maja 2017

Przesłuchanie przez sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold b. ministra transportu Sławomira Nowaka jest istotne ze względu na luki w dokumentacji - mówi przewodnicząca komisji Małgorzata Wasserman (PiS). Według niej Nowak robił wszystko, by nie odpowiedzieć na pytania, które były trudne.

Wassermann odniosła się w środę w wywiadzie dla TVP1 do wtorkowego przesłuchania przez sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold byłego ministra transportu w rządzie PO-PSL. Zeznawał on we wtorek przed komisją przez prawie 8 godzin. Pytania komisji dotyczyły m.in.

"Każde przesłuchanie jest ważne i szczególne, dlatego, że dopiero suma przesłuchań i dokumentów, którymi dysponujemy pozwoli nakreślić całościowy obraz. Dla mnie to przesłuchanie było dość istotne zwłaszcza w tych aspektach, w których są luki w dokumentacji. Na przykład taką bardzo istotną kwestią jest fakt, że pan minister nie był w stanie przez cały okres swojego rządu, do wybuchu afery wskazać żadnego przejawu swojego nadzoru nad Urzędem Lotnictwa Cywilnego" - powiedziała posłanka.

Jak zaznaczyła, z przepisów wprost wynika, że minister transportu bezpośrednio nadzoruje ULC. Tymczasem, zauważyła, nie ma ani jednego dokumentu, który by wskazywał, że Nowak interesował się tym, co się dzieje w ULC przez okres sprawowania swojej funkcji.

Przywołała też zeznania przed komisją jednego z pracowników departamenty Ministerstwa Transportu, który powiedział: +powiedźmy sobie szczerze nie mieliśmy ludzi i nie umieliśmy ich kontrolować+. Powołała się też na raport Najwyższej Izby Kontroli, która - jak mówiła - wystawiła mu ocenę miażdżącą, negatywną, mówiąc o tym, że nie tylko nie nadzorował, nie kontrolował, nie wiedział, co się tam działo.

"Dojdziemy teraz, do 24 maja 2012 r. kiedy już nie może powiedzieć, że nie wie o istnieniu tej firmy (OLT Express), bo dostaje notatkę z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tę notatkę poza nim dostaje pięć najważniejszych osób w państwie. I po pierwsze, co jest szokujące, pan minister twierdzi, że zapoznaje się z nią 12 czerwca. Przypomniałam - jest ministrem transportu, a mamy Euro 2012. Proszę sobie wyobrazić, że w notatce byłoby napisane, że jest informacja, że jest przygotowywany zamach terrorystyczny na stadionie. To jest nie do uwierzenia, że pan minister może powiedzieć, że ja przeczytał po przeszło dwóch tygodniach" - zauważyła Wassermann.

Szefowa komisji śledczej pytana czy wierzy w wyjaśnienia Nowaka odpowiedziała, że jest w stanie to zweryfikować dopiero po lekturze akt niejawnych.

Przypomniała, że Urząd Lotnictwa Cywilnego może w każdej chwili, pod każdym kątem skontrolować każdy podmiot, który mu podlega, a jeżeli znajdzie nieprawidłowości może wydać natychmiastową decyzję o odebraniu koncesji.

"Odebranie koncesji powoduje z dnia na dzień zaprzestanie działalności firmy" - dodała. Według niej zastanawiające jest dlaczego Nowak czeka do 16 sierpnia z zarządzeniem kontroli. Przypomina, że najwięcej wypłat z Amber Gold miało miejsce w kwietniu, maju, czerwcu i lipcu 2012 r. Według niej, gdyby minister wcześniej podjął decyzję "miliony złotych zostałyby w kieszeniach Polaków".

Wassermann mówiła, także, że pierwsze oświadczenie Nowaka przed komisją śledczą "odczytane z kartki, a nie powiedziane z głosy, wprowadzało opinie publiczną w błąd, począwszy od tego, ze pan minister powiedział, że wysłał kontrolę w czerwcu, zaraz po tym jak ABW zawiadamiało go o tym niebezpieczeństwie". "To jest czysta nieprawda" - podkreśliła posłanka PiS.

W jej ocenie, Nowak zwłaszcza na te pytania, na które trudno było mu odpowiedzieć, odpowiadał mówił, że to są pytania z tezę, polityczne. "Trzeba było do tych pytań wracać do skutku, to spowodował, że to przesłuchanie trwało 8 godzin". Według Wassermann, nie była kwestia wielości pytań. "Pan minister robił wszystko, żeby na te pytania, które były trudne nie odpowiedzieć" - dodała.

Posłanka odniosła się też do wypowiedzi Nowaka, w których zasłaniał się niepamięcią. "Pan minister mówi, że nie jest w stanie przypomnieć sobie, czy po tej notatce pan premier poprosił go na rozmowę, czy on poprosił premiera o rozmowę, czy po wybuchu afery ktokolwiek kogoś poprosił o rozmowę, czy w ogóle rząd poruszał ten temat" - zaznaczyła.

"W związku z tym, są dwie możliwości. Albo jest taka możliwość, że rząd Donalda Tuska po prostu - powiedziałabym w sposób taki mało elegancji - oszukał Polaków, dlatego, że w ogóle się tym tematem nie zajmowali i niczego sobie nie wytłumaczyli, nie rozmawiali na ten temat. Albo jest taka sytuacja, że rozmawiano, ale w taki sposób, że pan minister Nowak nie chce tego opinii publicznej ujawnić" - powiedziała.

"Jest bardzo proste pytanie, ono się po prostu ciśnie na usta: czy powodem tego, że pan minister od 24 maja do 16 sierpnia nie reaguje jest fakt, że w tej firmie jest syn premiera i trzeba go po prostu go stamtąd ewakuować" - dodała Wassermann. (PAP)

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.