Mechanizm stałej relokacji uchodźców nie rozwiązuje problemu - powiedział w czwartek w Brukseli szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Jak podkreślił, priorytetem polskiego rządu jest bezpieczeństwo.
Reklama

Unijni ministrowie mają dyskutować m.in. o reformie unijnej polityki azylowej i solidarności pomiędzy państwami członkowskimi w kontekście przyjmowania uchodźców. Nie są przewidziane żadne formalne decyzje.

"W mojej ocenie fakt niepodejmowania wiążących decyzji jest konsekwencją również stanowiska polskiego, zdecydowanie przeciwnego wprowadzenia metody stałej relokacji, a więc podziału uchodźców na państwa członkowskie UE" - mówił polskim dziennikarzom w Brukseli Błaszczak.

Jak tłumaczył, w ocenie polskiego rządu mechanizm relokacji nie dość, że nie rozwiązuje kryzysu migracyjnego, ale go wręcz potęguje, bo zachęca kolejne fale migrantów z Afryki czy z Azji, by przyjeżdżali do Europy. "To także potężne źródło dochodów dla przemytników, handlarzy ludźmi" - dodał.

Szef MSWiA zaznaczył, że właśnie dlatego prezentuje bardzo konsekwentne stanowisko, że UE powinna odejść od tego mechanizmu. "UE powinna korzystać z mechanizmów, które wypracowała Australia, więc mechanizmu polegającego na tym, że nielegalni imigranci są po prostu odsyłani do państw, z których pochodzą" - oświadczył minister.

Jego zastępca Jakub Skiba przyznał, że Polska zadeklarowała jakiś czas temu możliwość relokowania 100 uchodźców, ale nasze służby na miejscu nie były w stanie upewnić się, czy ci, którzy mieliby do nas trafić, są faktycznie tymi, za kogo się podają. "Nie było żadnych gwarancji zweryfikowania tożsamości" - oświadczył Skiba.

Jak tłumaczył, były przypadki sfałszowanych paszportów; wiek osoby, która miała być relokowana nie zgadzał się z wiekiem na dokumencie. W konsekwencji zespół, który się tym zajmował, wypowiedział się jednoznacznie negatywnie w rekomendacji dla rządu w tej sprawie.

Błaszczak, odpowiadając na pytanie, dlaczego Polska nie przyjmie choćby sierot i dzieci, podkreślił, że nie ma takiej możliwości, żebyśmy sobie wybierali, kogo mamy przyjąć. "Ci którzy mówią, że możemy przyjąć kobiety albo dzieci, nie wiedzą, co mówią" - dodał.

Minister odniósł się też do wypowiedzi biskupa Tadeusza Pieronka, który w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" stwierdził, że przyjęcie uchodźców jest "moralnym obowiązkiem Polski". "Prawdziwi chrześcijanie są za przyjmowaniem uchodźców. Politycy nie mogą wybiórczo korzystać z nauk Kościoła" - powiedział duchowny.

"Moralnym obowiązkiem każdego człowieka i każdego chrześcijanina jest pomoc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Polski rząd takiej pomocy udziela. Udziela tej pomocy dobrze zaadresowanej, tym, którzy jej potrzebują" - odpowiedział na to Błaszczak.

Jak zaznaczył, np. w Niemczech ponad 10 proc. starających się o azyl otrzymało go w sposób nieuprawniony. "Co dowodzi tego, że nawet tak skrupulatni Niemcy nie byli w stanie przeprowadzić tych procedur w sposób pewny" - argumentował.

Jak opowiadał, przeszedł się po ulicach Brukseli i widział żołnierzy, samochody wojskowe, wozy bojowe. "Nie chcę, by w Polsce były podobne obrazy" – powiedział.

Minister powiedział, że zamiast relokacji należy uszczelniać zewnętrzne granice UE, to jest rozsądne działanie. Zwrócił uwagę, że polski rząd przede wszystkim koncentruje swoją uwagę na granicy zewnętrznej UE, która jest jednocześnie granicą Polski.

Zapewnił przy tym, że zawsze, kiedy nasi partnerzy z UE oczekują wsparcia ws. pomocy w ochronie granic, my takiego wsparcia udzielamy. Błaszczak zaznaczył, że polscy strażnicy graniczni dziś są na granicy macedońsko-greckiej, byli na granicy bułgarsko-tureckiej, dwukrotnie byli na granicy serbsko-węgierskiej, byli na granicy słoweńsko-chorwackiej.

Nie wykluczył również udziału w niemiecko-włoskiej inicjatywie wysłania na południową granicę Libii misji UE w celu powstrzymania imigrantów przedostających się z głębi Afryki przez Libię do Europy. "Nad tym trzeba się zastanowić, natomiast z całą pewnością należy uszczelnić zewnętrze granice UE" - powiedział Błaszczak.

Skrytykował również szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska, który mówił w środę, że rząd w Warszawie, wyłamując się z europejskiej solidarności, musi się liczyć z konsekwencjami.

"Donald Tusk grozi Polsce. Donald Tusk udowodnił, że w sprawach najważniejszych - a bezpieczeństwo należy do tej kategorii spraw - zajmuje stanowisko, które naraża Polskę na niebezpieczeństwo, bo wywieranie presji na polski rząd, by przyjmował uchodźców, to prosta droga do katastrofy społecznej, do tego, że w ciągu kilkudziesięciu lat Warszawa mogłaby wyglądać jak Bruksela" - ocenił minister.

Jego zdaniem Tusk zdaje sobie sprawę, że mechanizm relokacji jest zupełnie nieskuteczny. "Dlaczego Polska nie może liczyć na Donalda Tuska jako przewodniczącego Rady Europejskiej? Potwierdza się nasza teoria mówiąca o tym, że Donald Tusk jest nieporozumieniem, jeśli chodzi o stanowisko przewodniczącego Rady" – powiedział Błaszczak.

We wrześniu 2015 roku państwa członkowskie UE zgodziły się na przeniesienie 160 tys. uchodźców z Włoch oraz Gracji; termin zakończenia tych działań wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Dotychczas tylko nieco ponad 18 tys., czyli nieco ponad 11 proc. ustalonej liczby osób, zostało faktycznie przeniesionych.