Chiński smok rozkłada skrzydła do wojny

Chiny
ChinyShutterStock
6 kwietnia 2017

200 mld dol. wydaje rocznie Pekin na zbrojenia. Daje mu to drugie miejsce na świecie, zaraz po USA. Oba giganty mogą się zmierzyć na Pacyfiku.

Tuż po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich prezydent Xi Jinping przekonywał, że Pekin będzie budował z Waszyngtonem relacje na zasadzie: wygrany – wygrany. Zapewniał o wzajemnym szacunku i unikaniu konfrontacji. Jednak po zmianie władzy sprzeczne interesy nie zniknęły, a pojednawcze deklaracje nie przykryją różnych celów, jakie mają obydwa państwa w rejonie Pacyfiku. Im bardziej będą tam aktywne USA, tym więcej Chiny będą inwestować w siły zbrojne. Amerykanie postrzegający Ocean Spokojny jako swoją głębię strategiczną – niezależnie od tego, czy w Białym Domu rządzi demokrata, czy republikanin – będą musieli się liczyć z rosnącą asertywnością Pekinu.

Według opublikowanej niedawno przez US Army War College analizy Chiny weszły już na wyższy poziom zmian w armii. Od kilku lat nie chodzi jedynie o zakup nowego sprzętu. Równolegle prowadzą reformy systemu dowodzenia i komunikacji, które mają pozwolić na skoordynowany atak z lądu, wody i powietrza. Ćwiczone scenariusze dotyczą przede wszystkim uderzenia na Tajwan, jednego z najważniejszych sojuszników USA w regionie. Amerykanie przekonują, że w razie konfliktu w Cieśninie Tajwańskiej chiński potencjał już dziś znacznie przewyższa ten, jaki mają połączone siły Japonii, Korei Południowej, Wietnamu, Tajwanu i Filipin.

Jak czytamy w opracowaniu, do 2025 r. – w związku z rosnącymi nakładami na armię – będzie ona niekwestionowaną potęgą morską i kontynentalną, zdolną do prowadzenia wojen ekspedycyjnych daleko poza swoimi granicami. Analitycy dodają, że wzrost znaczenia chińskich sił zbrojnych mógłby powstrzymać jedynie głęboki kryzys gospodarczy w Azji. Na razie taka perspektywa jest jednak mało realna.

O ambicjach wojskowych Pekinu może świadczyć opublikowana na początku roku informacja o pracach nad bombowcem strategicznym. Do 2020 r. Chińczycy chcą wprowadzić do służby maszynę dalekiego zasięgu LRSB H-20. Będzie ona zdolna do przenoszenia głowic nuklearnych a w jej zasięgu znajdzie się zachodnie wybrzeże USA. Tym samym Pekin dołączy do ekskluzywnego klubu zaledwie kilku armii świata dysponujących takimi możliwościami.

Chińczycy mają również jeden z najbardziej ambitnych programów rozwoju samolotów bezzałogowych. Według Pentagonu do 2023 r. powstaną 42 tys. dronów, program jest wart ponad 10 mld dol. Roczne nakłady na zbrojenia wynoszą w Chinach ok. 200 mld dol. Daje to Pekinowi drugie miejsce na świecie, po USA, które przeznaczają na ten cel ok. 640 mld dol. Jedna z budowanych maszyn bezzałogowych – Lijian – jest uznawana za niewykrywalną przez radary. W raporcie amerykańskiego departamentu obrony czytamy również o programie produkcji pocisków manewrujących Wu-14, które będą poruszały się z prędkością dziesięć razy większą niż prędkość dźwięku. Amerykanie obawiają się, że Wu-14 będzie niewykrywalny dla ich tarczy antyrakietowej.

Oprócz tych pocisków finalizowany jest program budowy rakiet balistycznych nowej generacji. W lutym na stronach internetowych dziennika „China Daily” zaprezentowano zdjęcia i wideo z testów Donfeng-16, która swoim zasięgiem obejmuje amerykańskie bazy na Okinawie i cele na Tajwanie i Filipinach.

Po raz pierwszy Chiny ujawniły informacje o stanie swojej armii w 2013 r. W oficjalnym raporcie podano strukturę i liczebność armii. Siły operacyjne wojsk lądowych Chin liczą łącznie 850 tys. ludzi i składają się z 18 korpusów, samodzielnych dywizji i brygad. Chiny podzielone są na siedem okręgów wojskowych. Każdemu z nich podporządkowano po dwa do trzech korpusów. Dowództwa mieszczą się w Pekinie, Nankinie, Chengdu, Kantonie, Szenyangu, Lanzhou i Jinan. W siłach powietrznych (obejmują też wojska rakietowe, obronę przeciwlotniczą i desant) służy 398 tys. ludzi. Marynarka wojenna liczy łącznie 235 tys. ludzi i składa się z trzech flot. Każda ma własne lotnictwo i jednostki piechoty morskiej. Siły nuklearne to przede wszystkim Drugi Korpus Artylerii. W sumie w całych siłach zbrojnych Chin służy blisko 2,3 mln ludzi.

Podane liczby mogą robić wrażenie. Nie brakuje jednak krytycznych ocen stanu chińskiej armii. W 2015 r. amerykański ośrodek analityczny RAND opublikował raport, który naświetlał słabości wojska. Chodzi przede wszystkim o gigantyczną korupcję przy zamówieniach dla wojska, demoralizację, brak cywilnej kontroli i brak zdolności organizacyjnych sił zbrojnych, które w razie wojny nie byłyby w stanie skutecznie zadziałać jako całość. 

Armia Chin w 2025 r. będzie potęgą morską i kontynentalną.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.