Co najmniej 60 osób zginęło, a 207 zostało rannych w pożarze klubu nocnego w Bangkoku, gdzie w nocy ze środy na czwartek odbywała się zabawa sylwestrowa - podała tajska policja.
Wśród ofiar, które poniosły śmierć od poparzeń, w rezultacie zaczadzenia lub ran odniesionych podczas panicznej ucieczki, są cudzoziemcy.
Według generała policji Jongraka Jutanonta, wśród zabitych zidentyfikowano dotychczas Australijczyków, Nepalczyków, Japończyków i Holendrów. W klubie bawiło się łącznie ok. 1000 osób.
Bilans ofiar jest prowizoryczny
Bilans ofiar jest prowizoryczny. Według ekip ratowniczych, zwłoki dalszych ofiar mogą być jeszcze w spalonym budynku klubu.
Zastępca komendanta posterunku policji w tajskiej stolicy Thanat Wongsanga powiedział, że jeszcze nie ustalono przyczyny pożaru. Wybuchł on w klubie Santika na ulicy Ekkamai, gdzie chodzą zarówno Tajowie, jak i cudzoziemcy. Klub miał tylko jedno wejście dostępne dla gości.
Według lokalnych mediów, powodem mogła być awaria elektryczności. Mówi się też, że pożar mogły spowodować fajerwerki przyniesione przez gości.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu