Atak na lotnisko w Lipsku. Niemcy wskazują na GRU i rosyjskiego agenta

Following drone incident at Leipzig/Halle Airport
Niemieccy śledczy odtwarzają przygotowania do nieudanego zamachu na ukraiński samolot transportowy na lotnisku Lipsk/Halle.PAP/DPA / Hendrik Schmidt
dzisiaj, 09:53

Niemieccy śledczy odtwarzają przygotowania do nieudanego zamachu na ukraiński samolot transportowy na lotnisku Lipsk/Halle. Z najnowszych ustaleń wynika, że operacja mogła być koordynowana przez człowieka powiązanego z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. W sprawie pojawiają się wynajęty samochód, podziemne skrytki, trzy drony, materiały wybuchowe ukryte w metalowej puszce oraz białoruski wykonawca, którego zidentyfikowano dzięki śladom DNA.

Do próby zamachu doszło 4 sierpnia 2026 r. na jednym z najważniejszych niemieckich lotnisk cargo. Na terenie portu Lipsk/Halle, w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow, znaleziono drona wyposażonego w ładunek wybuchowy. Operacja nie zakończyła się eksplozją. Według późniejszych ustaleń śledczych zawiódł element odpowiedzialny za detonację.

Już następnego dnia niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt mówił o nowej jakości zagrożenia i scenariuszu ataku hybrydowego. Na początku września rząd w Berlinie poszedł znacznie dalej. Dobrindt i minister spraw zagranicznych Johann Wadephul oficjalnie poinformowali, że ustalenia policji, służb specjalnych oraz analiza sposobu działania wskazują na odpowiedzialność Rosji.

Niemieckie władze zwracały uwagę przede wszystkim na zastosowaną konfigurację dronów, rodzaj materiału wybuchowego oraz technikę zapłonu. Według Berlina elementy te były już wcześniej znane europejskim służbom z operacji przypisywanych Rosji i z działań prowadzonych podczas wojny przeciwko Ukrainie.

Kreml konsekwentnie odrzuca oskarżenia.

Oleg Le. i domniemany logistyk GRU

Nowe informacje przyniosło śledztwo opisane przez „Welt am Sonntag”. Gazeta, powołując się na poufne dokumenty i rozmowy z przedstawicielami niemieckich służb bezpieczeństwa, wskazała dwóch głównych podejrzanych.

Pierwszym jest obywatel Rosji Oleg Le. Niemieckie służby wiążą go z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU i traktują jako człowieka odpowiedzialnego za przygotowanie logistyczne operacji. Nie miał być wykonawcą działającym bezpośrednio przy dronach, lecz osobą przygotowującą zaplecze całej akcji.

Drugim podejrzanym jest obywatel Białorusi Andriej Ka. Według śledczych miał pełnić rolę tzw. agenta jednorazowego, czyli człowieka spoza struktur służb, wykorzystywanego do wykonania konkretnego zadania. Taki sposób działania jest coraz częściej analizowany przez europejskie służby w postępowaniach dotyczących rosyjskiego sabotażu.

Białorusin miał dostać się do strefy Schengen przez Łotwę 28 lipca, około tygodnia przed próbą zamachu. Jego dane pojawiały się wcześniej w rejestrach związanych z przestępstwami przeciwko mieniu w Finlandii i na Litwie. Według ustaleń opisanych przez niemieckie media śledczy badają również jego możliwe związki z podpaleniem marketu budowlanego w Polsce w 2024 r.

Wynajęty samochód i skrytki niedaleko lotniska

Szczególnie istotne dla rekonstrukcji przygotowań do zamachu okazało się ustalenie trasy wynajętego samochodu, którym miał poruszać się Oleg Le.

Śledczy skupili uwagę na okolicach Schkeuditz, bezpośrednio sąsiadującego z portem lotniczym Lipsk/Halle. W pobliżu kładki dla pieszych odnaleźli betonową płytę wyposażoną w dwa uchwyty. Według dokumentów opisanych przez „Welt am Sonntag” mogła ona zakrywać wejście do prowizorycznego magazynu.

Później odkryto następne miejsce uznane za potencjalną skrytkę, położone na północ od mostu. Kolejny punkt zlokalizowano w Merseburgu. Gdy dotarła tam policja, miejsca były już puste.

Jedną z wersji śledczych jest założenie, że właśnie w takich skrytkach tymczasowo przechowywano materiały potrzebne do przeprowadzenia operacji, a następnie dostarczano je wykonawcy.

To istotny element całego postępowania. Konstrukcja operacji wskazuje bowiem, że człowiek wykonujący zamach nie musiał samodzielnie przewozić przez Europę kompletu sprzętu i materiałów wybuchowych. Poszczególne elementy można było wcześniej ukryć i pozostawić do odebrania w konkretnym miejscu.

Trzy drony i eksplozja przed właściwym atakiem

Według śledczych do operacji przygotowano trzy drony.

Wieczorem 4 sierpnia, około godz. 19.19, dwóch świadków znajdujących się w rejonie Kursdorfu usłyszało eksplozję. Stało się to mniej więcej dziesięć minut przed tym, jak jeden z bezzałogowców dotarł w pobliże ukraińskiego Antonowa.

Policja sprawdziła teren, lecz ze względu na zapadający zmrok nie odnalazła wówczas podejrzanych osób. Dopiero podczas późniejszych oględzin funkcjonariusze odkryli zwęgloną ziemię i fragmenty metalu.

Na jednym z drzew znajdowała się również konstrukcja antenowa, która według śledczych mogła służyć do sterowania bezzałogowcami. To właśnie tam kryminalistycy zabezpieczyli pozostałości rękawiczki ze śladami DNA. Materiał biologiczny miał pomóc w skierowaniu podejrzeń na Andrieja Ka.

Poszukiwania prowadzono także w innych miejscach. Sygnał telefonu powiązanego z operacją skierował policjantów do Wallendorfu w Saksonii-Anhalt. Fragment lasu został odgrodzony, wykorzystano drony zwiadowcze oraz psy tropiące, a część roślinności usunięto. Telefonu jednak nie odnaleziono.

Semtex i trzeci dron odnaleziony na polu

Kolejny istotny ślad pojawił się około dziesięciu dni po zdarzeniu. W rejonie Kabelsketal policja odnalazła następnego drona oraz ślady pożaru na powierzchni o średnicy około czterech metrów.

Specjaliści zabezpieczyli tam około 50 gramów semteksu. Odkryto również miejsce, które według prowadzących postępowanie mogło być jednym z punktów startowych bezzałogowców.

Wcześniejsze ustalenia NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung” wskazywały, że operacja zakładała użycie kilku dronów. Jeden z nich zdołał przedostać się na teren lotniska i znalazł się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiego samolotu transportowego.

Konstrukcja urządzenia również zainteresowała śledczych. Dron był wykonany samodzielnie z łatwo dostępnych podzespołów. Część elementów powstała przy wykorzystaniu drukarki 3D. Zastosowano cztery silniki chińskiej produkcji. Według „Welt am Sonntag” modele tego rodzaju są dostępne także w rosyjskich sklepach internetowych oferujących sprzęt wykorzystywany w zastosowaniach bojowych.

Materiał wybuchowy umieszczono natomiast w zwykłej metalowej puszce przymocowanej do drona.

Niemcy mówią o operacji przygotowanej w Rosji

Berlin nie traktuje sprawy jako zwykłego przestępstwa dokonanego przez pojedynczych sprawców. 1 września niemiecki rząd oficjalnie przypisał Rosji odpowiedzialność za próbę zamachu.

Według informacji przekazanych przez rząd federalny ocena została oparta nie tylko na dowodach zabezpieczonych na miejscu, lecz również na rozpoznanym schemacie działania oraz informacjach wywiadowczych. Decyzję konsultowano w ramach niemieckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a w sprawę był zaangażowany kanclerz Friedrich Merz.

Kilka dni później Merz mówił, że Niemcy uniknęły katastrofy przede wszystkim dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Według kanclerza operację przygotowywano przez wiele miesięcy i miała ona zostać zaplanowana w Rosji.

Celem mógł być również sam charakter działalności lotniska Lipsk/Halle. Port jest jednym z najważniejszych europejskich centrów transportu cargo, a ukraińskie samoloty Antonow korzystają z niego między innymi podczas operacji związanych z przewozem sprzętu.

NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung” informowały wcześniej, że samolot, przy którym odnaleziono uzbrojony dron, dzień wcześniej przewoził amunicję.

Niemcy odpowiedziały Rosji działaniami dyplomatycznymi

Po oficjalnym przypisaniu Rosji odpowiedzialności Berlin zapowiedział cały pakiet działań.

Niemcy zdecydowały m.in. o zamknięciu rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn oraz działaniach prowadzących do zakończenia funkcjonowania Rosyjskiego Domu w Berlinie. Rząd zapowiedział również zaostrzenie kontroli wjazdowych wobec obywateli Rosji, działania na rzecz rozszerzenia europejskich sankcji i większą presję wymierzoną w rosyjską tzw. flotę cieni.

Rosja odpowiedziała działaniami odwetowymi. Moskwa zdecydowała między innymi o zamknięciu niemieckiego konsulatu w Sankt Petersburgu oraz placówek Instytutu Goethego w Moskwie i Sankt Petersburgu.

Sabotaż przesyłek w 2024 r. i polskie śledztwo

Dla europejskich służb szczególnie istotne jest podobieństwo obecnej sprawy do wcześniejszych operacji sabotażowych.

W lipcu 2024 r. zapaliły się przesyłki nadane z Wilna. Jedna z nich uległa samozapłonowi w kontenerze DHL na lotnisku w Lipsku, kolejna w magazynie DHL w Birmingham, a następna w naczepie ciężarówki w Polsce.

Polska Prokuratura Krajowa podała, że grupa przygotowała sześć przesyłek — cztery sabotażowe oraz dwie testowe służące sprawdzeniu szlaków logistycznych. Ładunki wysyłano między innymi do Polski i Wielkiej Brytanii.

Wśród oskarżonych znalazł się Ukrainiec Władysław D. Polska prokuratura zarzuciła grupie udział w działaniach sabotażowych prowadzonych na rzecz rosyjskiego wywiadu.

Według niemieckich mediów Władysław D. zeznał, że otrzymywał instrukcje za pośrednictwem komunikatora Telegram. Miał odbierać z przygotowanych wcześniej skrytek między innymi elementy dronów oraz metalowe puszki, a następnie przekazywać je innym osobom.

Właśnie model oparty na skrytkach, prostym sprzęcie, materiałach możliwych do transportowania w niepozornej formie oraz wykonawcach pozyskiwanych spoza struktur służb jest jednym z powodów, dla których niemieccy śledczy analizują oba postępowania łącznie jako element szerszego zagrożenia.

„Agenci jednorazowi” w operacjach rosyjskich służb

Europejskie służby bezpieczeństwa coraz częściej opisują rosyjskie operacje hybrydowe jako działania prowadzone bez angażowania zawodowych funkcjonariuszy wywiadu bezpośrednio na miejscu zamachu.

Do prostszych zadań werbowane są osoby mające problemy finansowe, kryminalną przeszłość albo poszukujące łatwego zarobku. Kontakt może odbywać się przez komunikatory, a wykonawca otrzymuje instrukcję dotyczącą odebrania sprzętu, obserwacji obiektu, podpalenia, przewiezienia przesyłki lub uruchomienia urządzenia.

Takie rozwiązanie utrudnia bezpośrednie powiązanie operacji z państwem zlecającym, a jednocześnie ogranicza ryzyko utraty wyszkolonych funkcjonariuszy służb.

W przypadku Lipska niemieccy śledczy podejrzewają właśnie taki podział ról: Oleg Le. miał odpowiadać za logistykę i przygotowanie operacji, natomiast Andriej Ka. miał działać jako wykonawca.

Oleg Le. opuścił Niemcy

Jednym z najbardziej problematycznych elementów sprawy pozostaje fakt, że domniemany organizator operacji nie został zatrzymany.

Według ustaleń „Welt am Sonntag” Oleg Le. przyleciał do Niemiec przez lotnisko Berlin-Brandenburg po wcześniejszej podróży z Turcji. Służby miały już wówczas posiadać informacje wskazujące na jego związki z GRU, jednak mężczyzna nie został objęty stałą obserwacją.

Po próbie zamachu opuścił Niemcy przez to samo lotnisko i udał się do Serbii. Według aktualnych informacji niemieckich służb ponownie przebywa w Rosji.

To właśnie jego obecność w Niemczech, trasa wynajętego samochodu, miejsca potencjalnych skrytek oraz powiązanie drugiego podejrzanego ze śladami zabezpieczonymi przy stanowisku sterowania dronami tworzą dziś zasadniczą część materiału, na podstawie którego niemieckie służby rekonstruują operację.

Źródła:

  • „Welt am Sonntag” / „Die Welt”, 12 września 2026 r. — rekonstrukcja operacji na podstawie poufnych dokumentów śledztwa i informacji służb; identyfikacja Olega Le. i Andrieja Ka., skrytki, wynajęty samochód i konstrukcja dronów.
  • Tagesschau, NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung” — informacje o śledztwie, kolejnych dronach, materiale wybuchowym i podejrzanych.
  • Rząd Federalny Niemiec — oficjalne przypisanie Rosji odpowiedzialności za próbę zamachu z 4 sierpnia 2026 r. i informacje o działaniach odwetowych.
  • Federalne Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec — wystąpienie Johanna Wadephula z 1 września 2026 r. dotyczące rosyjskich działań hybrydowych.
  • Reuters — informacje o przebiegu zdarzenia, stanowisku niemieckich władz oraz wypowiedzi kanclerza Friedricha Merza o przygotowywaniu operacji w Rosji.
  • Prokuratura Krajowa — akt oskarżenia dotyczący przesyłek sabotażowych z 2024 r. wysyłanych z Wilna do Polski i Wielkiej Brytanii.
  • Ośrodek Studiów Wschodnich — analiza niemieckiej reakcji na próbę zamachu i pakietu działań wobec Rosji.
  • Associated Press — rosyjskie działania odwetowe po decyzjach Berlina.
Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.