Chciałbym, by moje ugrupowanie pomogło zasypywać podziały polityczne - mówi w rozmowie z PAP Kornel Morawiecki, lider sejmowego koła Wolni i Solidarni.
Zapewnia, że Europa ma przyszłość - pod warunkiem, że postawi na "wolność i solidarność" i rozszerzy się na inne kraje, które dziś nie są w Unii Europejskiej.
Kornel Morawiecki przekonuje także, że bardziej ceni demokrację solidarną niż demokrację liberalną. Ta ostatnia, dodaje, "prowadzi de facto do władzy pieniądza", bo "bardzo nieliczna grupa zawłaszcza olbrzymi majątek kosztem pozostałych".
Mówi również, że nie chce, by jego ugrupowanie wiązało się trwale z PiS, ale raczej - by w przyszłości z PiS wygrało.
Kornel Morawiecki: Tak, właśnie na tym polega mój główny plan polityczny. Chcemy być partią, która zasypie podziały między Polakami, które się niebezpiecznie pogłębiają. To jest nasza polska słabość. Ona ogranicza gospodarkę, nasze możliwości oddziaływania na świat. Ten podział widać było choćby w sprawie sporu o Donalda Tuska.
Europa powinna była uszanować wybór państwa polskiego. Naszym kandydatem był pan Jacek Saryusz-Wolski. Jednak polityka to sztuka osiągania celów. Nasz rząd, wydaje się, nie zadbał o terminy, procedury, co ułatwiło europejskim biurokratom ograć Polskę i pośrednio zaszkodzić Europie.
Premier Tusk niczym nie zasłużył się przez te dwa i pół roku. W sprawach polskich niestety stanął ponadto po jednej stronie barykady. W grudniu ub. roku zajął stanowisko krzywdzące Polskę. Nie pracował też nad naprawą UE. Podobał mi się początek kadencji Donalda Tuska, gdy przemówił do przedstawicieli Unii po polsku, w języku, który okupant niemiecki niszczył, który miał być wymazany z europejskiej kultury.
Uważam, że Europa ma przyszłość. Musiałaby tylko zmienić zasadę, według której się łączy. Musiałaby postawić na to, co my zawarliśmy w nazwie naszej partii - na wolność i solidarność. Bo teraz litera prawa zabija ducha. Musiałaby też zmienić perspektywę geograficzną, bo Unia ograniczona do zachodniej części Europy, pozbawiona Rosji, nie jest poważną Unią Europejską. To powinna być wspólnota od Atlantyku do Pacyfiku, wielka duchowa wspólnota. Europa jest przecież obszarem, z którego wyszły wszystkie największe ludzkie dokonania.
Niech będzie i Unią dwudziestu ośmiu prędkości. Integracja może być luźniejsza, ale chodzi o to, by świadomość europejska była silniejsza. Byśmy my, Polacy, czuli się Europejczykami. By czuli się nimi Niemcy i Serbowie, a w przyszłości Rosjanie. By była jakaś duchowa podstawa.
Chciałbym, by Europa stała się jedną ojczyzną, ale ojczyzną ojczyzn. Obecnie idziemy głównie w kierunku prawnej unifikacji i to jest błąd. Tworzymy olbrzymie ilości przepisów i na tym opieramy nawet ograniczanie władzy wykonawczej. A ta władza w każdym kraju powinna móc realizować własne pomysły, a nie wykonywać, odtąd dotąd, to, co prawnicy europejscy zaproponują. Mamy dziś Europę prawa, zamiast Europy wartości.
Liczę na to, że w oparciu o ludzi, którzy myślą podobnie, uda się zbudować siłę. I ta siła będzie politycznym spoiwem, łączącym społeczeństwo. Bo na razie są dwie duże siły polityczne, które raczej to społeczeństwo rozdzierają.
Może tak. Na razie koncentruję się na budowaniu struktur mojego ugrupowania. Chciałbym trafić do tych ludzi, którzy wierzą, że zgoda buduje.
W tym układzie, który jest teraz, choć może on się zmieni za rok, nie widzę takich możliwości. Bo dziś, jak jedna strona coś proponuje, druga z zasady odrzuca. Ostatnio jak Nowoczesna czy Kukiz’15 coś proponowali, to PiS to zawsze odrzucał w pierwszym czytaniu. Czy to jest w porządku?
Mamy wielu sympatyków, choć jeszcze nie istniejemy w ogólnopolskiej świadomości społecznej. Są całe segmenty, które się do nas zwracają. Np. ludzie związani kiedyś z Samoobroną.
Oczywiście. Dlaczego nie?
Zgłosił się np. pan Zbigniew Witaszek, zgłaszają się też inni posłowie Samoobrony.
Chciałbym bardzo, choć na razie nie mamy większych sukcesów, bo koleżanki, które były u Kukiza, utworzyły własne koło.
Nie żałuję. Niezależnie od okoliczności, w jakich to się stało, jest korzystne dla Polski, a w przyszłości może nawet dla Kukiza. My tworzymy jakąś koncepcję, a on przez czas od wyborów nie podał żadnych wyraźnych celów. Ma tylko program negatywny. Solidarność Walcząca w stanie wojennym miała pozytywny program, ale mówiliśmy, że nie chcemy władzy, chcemy tylko obalić komunę. Skoro nie chcieliśmy władzy, to jak przyszła transformacja, jej nie mieliśmy. Teraz Paweł postępuje tak, jakby też nie chciał władzy.
Nie zawsze głosujemy tak jak PiS. Nie odrzucamy tak łatwo różnych poselskich inicjatyw, a ze spraw ważnych nie byliśmy np. zwolennikami cofnięcia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Głosowałem wtedy inaczej niż PiS. Choć większość zmian proponowanych przez PiS wydaje nam się słuszna, bo to jest druga rewolucja "Solidarności".
Tak, głosowaliśmy tak jak PiS. Uważamy, że powrót do systemu dwustopniowego jest lepszy. W ogóle kierunek, który przyjął rząd pani Szydło, w którym jest mój syn, to kierunek bardziej zrównoważonego rozwoju, obejmujący też biedniejszych. To jest kierunek idący po linii "Solidarności".
Polityka wschodnia PiS jest po prostu błędna. Tak jak błędna była polityka PO. Czymś nienormalnym jest, że dwa największe narody na obszarze Europy Środkowej i Wschodniej - Polacy i Rosjanie - są nastawiani przeciwko sobie. Rząd polski, polskie media, nastawiają Polaków przeciw Rosjanom i to samo, tylko odwrotnie, robi rząd rosyjski.
Nie widzę zamiarów imperialnych ze strony Rosji. Skoro przez trzy lata Rosja broni się rękami i nogami, żeby nie wziąć Doniecka, to miałaby wziąć Warszawę? Przecież samoloty ukraińskie bombardowały Donieck. Polska powinna pomagać w pojednaniu obu stron. Na Ukrainie od czasu Majdanu jest coraz gorzej. Nie tylko jest wojna domowa, ale jest bieda, bandytyzm. My takiej polityki nie możemy ślepo wspierać. Nie możemy też zgadzać się na gloryfikowanie morderców.
Mam na myśli tych, którzy zabijali okrutnie Polaków, ale także Żydów i samych Ukraińców. Można wybaczyć mordercom, ale nie można ich gloryfikować.
Nie o to chodzi. PiS zbyt łatwo godzi się ma heroizację bestialstwa i robi w ten sposób krzywdę Polakom, Ukraińcom i Rosjanom.
Nie widzę takiej konieczności. Nie wierzę, by wojska amerykańskie, rozlokowane tam, skąd wyszły wojska radzieckie, były ostoją naszej obrony. Jeżeli Donald Trump dogada się z Władimirem Putinem, na co będziemy mogli liczyć?
Czekam aż pokaże coś więcej, ale podoba mi się to, że odchodzi od myślenia bezideowego, opartego o zyski międzynarodowych korporacji.
To mi się też podoba. Poprawność polityczna prowadzi nas do świata bez wartości.
Bardziej cenię demokrację solidarną, a nie demokrację liberalną.
Demokracja liberalna prowadzi do groźnej sytuacji społecznej. Bardzo nieliczna grupa zawłaszcza olbrzymi majątek kosztem pozostałych. Demokracja liberalna prowadzi de facto do władzy pieniądza. I wbrew nazwie niszczy wolność. To jest odwrotna strona rzeczywistości komunistycznej, bo tam była władza polityki i siły. W przypadku demokracji liberalnej władza jest często kupiona. I nie tylko władza polityczna, ale również sądy i media. W ostatnim czasie sąd wypuścił na wolność członków gangu, wyłudzającego wielomilionowy podatek VAT. Ci, co mają pieniądze, są bezkarni.
Chodzi o to, żeby wartości były nie dla mnie, ale nade mną. By służyć większym od siebie wartościom. Nikt nie jest alfą i omegą. Wszyscy rodzimy się i umieramy. Polska i europejska cywilizacja też kiedyś zniknie, ale niechby coś po nas zostało. Nie chodzi więc tylko o wolność użycia, która jest cechą demokracji liberalnej...
Jeżeli dla kogoś wartością jest niesprawiedliwość, to chcę mu narzucić sprawiedliwość. To, co zrobił sąd polski w podanym przeze mnie przykładzie, to było wyrazem niesprawiedliwości. Jak można wypuszczać oskarżonych z aresztu, nie bacząc na konsekwencje?
Oceniam wysoko. Prowadzi proces, który, jak już mówiłem, jest drugą rewolucją "Solidarności". Zmienia układ społeczny w Polsce, poprawia go. Chciałbym, żeby powiodło mu się powiększenie siły gospodarczej Polski. Może mu w tym przeszkadzać ten podział polityczny w Polsce, o którym mówiliśmy. Nasze ugrupowanie chce ten podział zasypywać. Czy to coś dziwnego, że chce pomóc synowi i Polsce?
Tego się boję. Ale na szczęście trochę się mu powiodło.
Gdybym tak powiedział, skonfliktowałbym go z panią premier. Ale oczywiście w przyszłości mógłby być premierem.
Inaczej nie mógłby przeprowadzić swoich wizji. Nie wiem, czy jest zadowolony ze wszystkich posunięć PiS. Na szczęście nie jest posłem i nie musi głosować.
No, teraz już musi. Jako szef banku bardzo dużo zarabiał, choć znacznie mniej niż właściciele banku. I skłaniał ich, by łożyli pieniądze na polską kulturę. Już wtedy służył ogółowi, czyli uprawiał politykę.
Osobiście nie. Budujemy partię Wolni i Solidarni, która ma być lepsza niż PiS, która w przyszłości wygra z PiS.
Rozmawiał Piotr Śmiłowicz (PAP)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu