Brytyjska Partia Konserwatywna wygrała czwartkowe wybory uzupełniające do Izby Gmin w Copeland, pokonując Partię Pracy, która od ponad 80 lat miała stamtąd posła - wynika z opublikowanych w piątek rezultatów. Laburzyści zwyciężyli w Stoke-on-Trent Central.

Kandydatka torysów Trudy Harrison zdołała uzyskać ponad osiem punktów procentowych więcej w porównaniu do wyborów parlamentarnych w 2015 roku, co pozwoliło jej przechylić szalę na swoją korzyść i pokonać reprezentującą laburzystów faworytkę Gillian Troughton. W kampanii Harrison miała poparcie m.in. premier Theresy May, która w poniedziałek odwiedziła Copeland.

To pierwszy od 1982 roku przypadek, kiedy rządzące ugrupowanie pokonało opozycję w głosowaniu uzupełniającym skład parlamentu po rezygnacji innego posła.

Reklama

Oprócz Copeland, wyborcy głosowali w czwartek także w drugich wyborach uzupełniających w Stoke-on-Trent Central, gdzie Partia Pracy walczyła o obronę mandatu nie tylko z Partią Konserwatywną, ale także eurosceptyczną Partią Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), która wystawiła swojego lidera, Paula Nuttalla.

Pomimo szeregu czynników sprzyjających eurosceptykom - niskiej frekwencji i wystawieniu przez Partię Pracy proeuropejskiego kandydata - kandydat UKIP dostał ponad 2,5 tys. głosów mniej od rywala z Partii Pracy, Garetha Snella. Dla Nuttala, który w ubiegłym roku zastąpił na stanowisku lidera partii Nigela Farage'a, to piąta nieudana próba zdobycia miejsca w Izbie Gmin.

Czwartkowe wybory w dwóch okręgach - Copeland i Stoke-on-Trent Central - zostały ogłoszone po rezygnacjach dwóch posłów Partii Pracy, którzy zdecydowali się przyjąć stanowiska poza polityką: Tristram Hunt objął posadę dyrektora muzeum Victorii i Alberta w Londynie, a Jamie Reed odszedł do pracy w branży nuklearnej.