"Niemiecka kultura pamięci o dyktaturze komunistycznej zawiera poważne luki" - powiedziała szefowa fundacji Anna Kaminsky, przedstawiając w środę w Berlinie program imprez związanych ze stuleciem rosyjskiej rewolucji.

Publiczna dyskusja o historii komunizmu jest "ambiwalentna i mocno zabarwiona politycznie" - stwierdziła Kaminsky, dodając, że debaty na ten temat "miotają się pomiędzy skrajnościami: jednowymiarowym potępieniem a gloryfikującym rewolucyjnym romantyzmem i nostalgią".

"To powoduje, że popełnione w imieniu komunizmu na świecie zbrodnie oraz skutki tej antydemokratycznej polityki niemal nie pojawiają się w programach szkolnych oraz w pozaszkolnych zajęciach oświatowych i są często pomijane" - powiedziała szefowa fundacji.

Reklama

Kaminsky zwróciła uwagę, że o ile o upamiętnieniu ofiar zbrodni nazistowskich Europa Zachodnia i Wschodnia mówią jednym głosem, to w przypadku komunizmu widoczne są duże różnice, przy czym na Zachodzie brak jest zarówno zainteresowania, jak i wiedzy o komunistycznych zbrodniach.

Głównym projektem upamiętniającym rosyjską rewolucję będzie wystawa "1917. Rewolucja. Rosja i Europa" w renomowanym Niemieckim Muzeum Historii w Berlinie. Jej otwarcie zapowiedziano na 20 października.

Fundacja przygotowała wystawę składającą się z 25 plansz z 200 zdjęciami dokumentującymi wydarzenia sprzed 100 lat. Plansze w formacie DIN A1 będą mogły być pokazywane jednocześnie w wielu miejscach Niemiec i innych zainteresowanych krajach. Przygotowano także dostępny w internecie leksykon opozycjonistów oraz uruchamiany w marcu portal dotyczący historii komunizmu. Planowane są ponadto konferencje naukowe. Pierwsza z nich "Białe plamy historii? Komunizm w XX stuleciu" rozpocznie się już w najbliższy czwartek.

Fundacja Bundestiftung Aufarbeitung powstała w 1995 roku z inicjatywy Bundestagu w celu zbadania historii komunistycznej dyktatury w radzieckiej strefie okupacyjnej okupowanych po wojnie Niemiec, a po 1949 roku w NRD.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)