Agresja wobec funkcjonariusza nie popłaca. Nawet żarty mogą być kosztowne

ochrona
O ile zdarzenie w Radnicy miało być żartem, to nierzadko nieprzyjazne zachowania wobec urzędników czy przedstawicieli różnych służb z żartami nie mają nic wspólnegoShutterStock
14 lipca 2017

Na festynie atmosfera bywa luźna i aż korci, by burmistrzowi czy sołtysowi wyciąć jakiś numer. Jednak, jak przekonali się strażacy-ochotnicy w Radnicy, nie można zapomnieć, że te osoby zaliczamy do funkcjonariuszy. Zwłaszcza jeżeli przybyły służbowo.

A tak na ogół się dzieje, bo impreza pod chmurką to dobre miejsce do promocji wsi czy miasta. Wówczas o naruszenie nietykalności cielesnej nietrudno. I wcale nie musi dojść, jak nieszczęśliwie zdarzyło się na wspomnianej imprezie, do uszkodzenia wzroku włodarza (w tej konkretnej sytuacji kara może okazać się zresztą jeszcze wyższa i wymierzona na podstawie innych artykułów kodeksu karnego). Wystarczy zamierzone potrącenie funkcjonariusza publicznego ręką lub barkiem, popchnięcie, pociągnięcie za włosy, podstawienie nogi, zrzucenie czapki lub okularów, rozbicie na ubraniu jajka, obcięcie włosów, ba, nawet poklepywanie czy... pocałunek bez zgody drugiej osoby.

Pozostało 61% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.