Samorządowcy przestali mówić jednym głosem. Ale PiS nie ma się z czego cieszyć, bo nawet jego działacze nie chcą dwukadencyjności z mocą wsteczną.
Do tej pory samorządy sprawiały wrażenie monolitu w konfliktach z rządem. Jednolite stanowisko przedstawiały, gdy chodziło o odbieranie kompetencji lokalnym władzom, związane z likwidacją gimnazjów zmiany w oświacie czy forsowanie propozycji limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast z uwzględnieniem już przepracowanych przez część z nich osiem lat na stanowiskach. Przekonanie było takie, że wszystkich włodarzy – niezależnie od opcji politycznej – dotyczą te same problemy, które funduje im rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ale w szeregach samorządowców pojawiają się pierwsze wyraźne podziały i tarcia. Nie wszystkim podobają się ostatnie działania podejmowane zwłaszcza przez wiodące korporacje samorządowe.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.