Jednolity front lokalnych włodarzy pęka w szwach. Ale nawet w PiS nie chcą dwukadencyjności z mocą wsteczną

głosowanie, wybory
Jak się okazuje, sam PiS będzie miał problem z przekonaniem swoich działaczy w terenie do sztandarowej propozycji, czyli zasady dwukadencyjności działającej z mocą wstecznąShutterStock
25 kwietnia 2017

Samorządowcy przestali mówić jednym głosem. Ale PiS nie ma się z czego cieszyć, bo nawet jego działacze nie chcą dwukadencyjności z mocą wsteczną.

Do tej pory samorządy sprawiały wrażenie monolitu w konfliktach z rządem. Jednolite stanowisko przedstawiały, gdy chodziło o odbieranie kompetencji lokalnym władzom, związane z likwidacją gimnazjów zmiany w oświacie czy forsowanie propozycji limitu dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast z uwzględnieniem już przepracowanych przez część z nich osiem lat na stanowiskach. Przekonanie było takie, że wszystkich włodarzy – niezależnie od opcji politycznej – dotyczą te same problemy, które funduje im rząd Prawa i Sprawiedliwości. Ale w szeregach samorządowców pojawiają się pierwsze wyraźne podziały i tarcia. Nie wszystkim podobają się ostatnie działania podejmowane zwłaszcza przez wiodące korporacje samorządowe.

Pozostało 86% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.