Samorządy solidarne z Gdańskiem. Co i na jak długo może się zmienić po tragicznych wydarzeniach?

Paweł Adamowicz
Paweł AdamowiczShutterStock
30 stycznia 2019

Rytuały są ważne, ale to przyszłość pokaże, czy miasto faktycznie zdało egzamin z bycia wspólnotą. Z czasem okaże się, czy lokalna władza dobrze wykorzysta kredyt zaufania, jaki otrzymała po śmierci Pawła Adamowicza.

Szybka reakcja

Z Gdańskiem solidaryzowały się samorządy. – Pierwszym, spontanicznym wyrazem tej solidarności było spotkanie mieszkańców w pasażu Schillera – mówi Grzegorz Gawlik z biura rzecznika prasowego i nowych mediów w Łodzi. Początkowo miało to być „światełko dla Pawła Adamowicza”, bo prezydent Gdańska jeszcze żył. Apelowano o przyniesienie latarek i zapalniczek. Po informacji o śmierci włodarza milczący wiec odbył się pod hasłem sprzeciwu wobec nienawiści i przemocy. – Oczywiście urząd wiedział o tym spotkaniu i przekazywał dalej informację o nim. Ale nie byliśmy jego inicjatorem – zastrzega Gawlik. Katarzyna Duma, rzeczniczka lubelskiego urzędu, mówi, że już w poniedziałek rano kancelaria prezydenta miasta podjęła decyzję o symbolicznym geście solidarności ze społecznością i mieszkańcami Gdańska. Przygotowano projekt dużego baneru z hasłem „Lublin solidarny z Gdańskiem”. Gdy po południu prezydent Adamowicz zmarł, do gotowego projektu dodano żałobny kir i baner zawisł na kolumnadzie ratusza. W tym dniu stadion Arena Lublin rozświetlił się barwami Gdańska. Mieszkańcy i prezydent spotkali się w ciszy na placu Łokietka. Pomysł organizacji tego wydarzenia był inicjatywą mieszkańców i zrodził się na jednym z portali społecznościowych.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.