Szkoła jednak nie dla sześciolatków. Rodzice niechętnie wysyłają młodsze dzieci do I klas

nauczyciel, szkoła dzieci
Do szkół pójdzie nie więcej niż co trzeci sześciolatek: tyle samo, co przed wprowadzeniem obowiązku, kiedy rodzice sami decydowali, czy ich dziecko jest gotowe na naukę.ShutterStock
21 marca 2016

Wstępne szacunki samorządów pokazują, że rodzice niechętnie wysyłają młodsze dzieci do I klasy. W ławkach zasiądzie 10–30 proc. rocznika 2010.

Do końca marca rodzice sześciolatków powinni zdecydować, gdzie od przyszłego roku będą uczyć się ich dzieci. Jak wynika z sondażu, który DGP przeprowadził wśród samorządów, większość będzie chciała zostawić dzieci w przedszkolach. Do szkół pójdzie nie więcej niż co trzeci sześciolatek: tyle samo, co przed wprowadzeniem obowiązku, kiedy rodzice sami decydowali, czy ich dziecko jest gotowe na naukę.

W Katowicach jest 2797 sześciolatków. Na razie do szkół publicznych zgłosiło się 186 dzieci. Miasto szacuje, że 1862 zostanie w przedszkolach, a 50 pójdzie do szkolnych zerówek. Podobnie w Gdańsku. Tam mieszka ponad 4,3 tys. dzieci z rocznika 2010. Do połowy marca do samorządowych szkół podstawowych zgłosiły się 134 osoby. Deklarację kontynuacji w zakresie realizacji obowiązkowego rocznego wychowania przedszkolnego złożyli rodzice 767 dzieci w przedszkolach i 942 dzieci w zerówkach szkolnych. Ta sama sytuacja jest w innych dużych miastach – w Białymstoku do szkoły pójdzie 16 proc. sześciolatków, we Wrocławiu – 30 proc., w Lublinie – 10 proc., w Opolu – 30 proc. Także mniejsze gminy nie wróżą wysokiej frekwencji w szkołach. W Rybniku na 1,5 tys. dzieci pójdzie tam 244. W Nowym Dworze Gdańskim na 117 – tylko 15.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.