Kotliński: Prawo do jednego podręcznika dla narodu

23 stycznia 2014

Premier Tusk obiecał jeden podręcznik. Moja babcia wspomina, że jak była na Syberii, to też była tylko jedna książka w szkole. Książkę miał nauczyciel, a dzieci pisały między wierszami starych gazet, bo zeszytów i czystych kartek papieru też nie było. Na szczęście dzisiaj możemy w polskich szkołach zapewnić dzieciom znacznie lepsze warunki, a nawet każde dziecko może mieć własną książkę.

Warto postawić pytanie, czy dzieci powinny się uczyć z TAKICH SAMYCH podręczników? Moim zdaniem: tak. Dzisiaj problemem jest to, że są różne książki. Oznacza to, że wydawnictwa konkurują (w różny sposób, czasem budzący wątpliwości) o to, aby nauczyciel wybrał ich ofertę. Nauczyciele też mają problem – muszą wybrać podręcznik z bardzo wielu dostępnych na rynku, wybrać jedną z ofert wielu wydawnictw. Oznacza to problemy dla rodziców, bo o rok młodszy brat nie może uczyć się z książki po starszej siostrze – jego nauczyciel wybrał inną. Rodzic zostaje postawiony przed faktem dokonanym – musi kupić podręczniki danego wydawnictwa. Pojawiają się też inne problemy, kiedy uczeń zmienia szkołę – inny podręcznik to nie tylko dodatkowy wydatek dla rodzica, ale również inne treści, które dotychczas poznały dzieci.

Pozostało 71% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.