Obraz uczelni po nowelizacji [FELIETON KIDYBY]

Najbardziej szkoda mi młodszych kolegów, którzy są na początku kariery i aby jej nie zwichnąć, muszą mieć wenę non stop i muszą produkować, i to tam, gdzie dają dużo punktów.
studiaShutterStock
21 września 2019

Najbardziej szkoda mi młodszych kolegów, którzy są na początku kariery i aby jej nie zwichnąć, muszą mieć wenę non stop i muszą produkować, i to tam, gdzie dają dużo punktów.

Dosyć konsekwentnie unikałem odniesienia się do sytuacji polskich uczelni. Zarówno w dyskusji przed uchwaleniem ustawy z 20 lipca 2018 r. o szkolnictwie wyższym i nauce, jak i po jej wejściu w życie. Powodów miałem bez liku, nie chcę się do nich odnosić, bo to już przeszłość. Ale przecież cała legislatura okołouczelniana jest ogromnie ważna, gdyż wpływa na kilkaset tysięcy osób zatrudnionych, a jeszcze więcej, gdy dodamy do tego rodziny. Dotyczy też przyszłości polskiego społeczeństwa. Nie chciałbym się powtarzać, ale nazwanie ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce konstytucją dla nauki to normalne brednie. Nie tylko w jej kontrowersyjnym kształcie. Natomiast w związku z „wchodzeniem” w życie ustawy, co jest zaplanowane (i słusznie) na pewien okres, warto się odnieść do niektórych kwestii przez nią regulowanych. Liczba zagrożeń związanych z ustawą jest naprawdę duża. Na przykład amerykański pomysł rad uczelni.

Pozostało 93% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.