Autopromocja

Nauka w szkołach jest bezpłatna? Placówki chcą coraz więcej pieniędzy od rodziców

Szkoła
Publiczne szkoły coraz głębiej sięgają do kieszeni rodziców.ShutterStock
25 września 2012

Publiczne szkoły coraz głębiej sięgają do kieszeni rodziców. Składki na komitet rodzicielski, fundusz klasowy, świetlicę – to dopiero początek. Nauczyciele proszą o pieniądze na wszystko: papier toaletowy i toner do drukarek, wyposażenie stołówek i placów zabaw, farby do malowania klas. A nawet komputery.

Artykuł 70 Konstytucji RP mówi jasno: „Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna”. I niby jest – przecież za lekcje muzyki rodzice uczniów nie muszą płacić. Ale szkoły wyszły z założenia, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby poprosić ich o sfinansowanie remontów sal, w których będą odbywały się zajęcia. – Pieniądze przelewaliśmy na specjalne konto, każdy miał dać co łaska – mówi Agnieszka Kowalczyk, mama uczennicy jednej z warszawskich podstawówek. O konieczności zrzutki ona i reszta rodziców usłyszeli podczas zebrania po rozpoczęciu roku szkolnego.

Publiczne szkoły coraz głębiej sięgają do kieszeni rodziców. Składki na komitet rodzicielski, fundusz klasowy, świetlicę – to dopiero początek. Nauczyciele proszą o pieniądze na wszystko: papier toaletowy i toner do drukarek, wyposażenie stołówek i placów zabaw, farby do malowania klas. A nawet komputery, które mają – cytując jednego z dyrektorów – „usprawnić pracę szkolnej administracji”. Niektóre placówki wprowadziły nieformalne czesne – liczą sobie np. za obiady, zatrudnienie ochroniarzy, zajęcia dodatkowe. W skrajnych przypadkach utrzymanie dziecka w państwowej placówce może kosztować 800 – 900 zł miesięcznie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.