200 mln zł rocznie kosztuje nas stosowanie prawa zamówień publicznych – szacują naukowcy. Ich zdaniem ustawa, która miała zapewnić przejrzystość przy przetargach, jest jedynie hamulcem dla innowacyjności.
„Posiadaliśmy zamrażarkę niskotemperaturową pewnej firmy, którą dało się rozbudować o konkretne moduły, zdecydowaliśmy się na dokupienie szuflad (racków) na pudełka 9x9 do przechowywania próbówek. Istnieje tylko jeden system kompatybilnych z tą zamrażarką racków, ale mimo to musiał się odbyć przetarg. Producent w związku z tym podniósł proponowaną przez siebie cenę (był jedynym dystrybutorem owego systemu) do 300 proc. wartości szuflad, bo wiedział, że będzie jedynym oferentem. Kupiliśmy najdroższe szuflady w karierze”.
Krzyczą na Facebooku
„W komplecie do sprzętu do elektroforezy poliakrylamidowej zażyczyliśmy sobie – oferowany zresztą przez licznych dostawców sprzętu w pakiecie – sterylny smar silikonowy do smarowania przekładek. Nasz dział przetargowy przyjmuje zapotrzebowanie tylko w wersji papierowej, odręcznie wypisanej, po czym przepisuje całe dokumenty na komputery. W zapotrzebowanie wkradł się błąd. Smar silikonowy został przepisany do formularza ofertowego jako smar silnikowy i cały pakiet przetargowy szlag trafił, bo żadna firma handlująca zestawami do elektroforezy nie oferowała smarów silnikowych i nikt nie zgłosił się do konkursu”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.