Magister to za mało, aby liczyć na pracę. Trzeba zostać doktorem

Student
Tytuł magistra – jako że masowy – mocno się zdewaluował.ShutterStock
24 stycznia 2013

W roku akademickim 2011/2012 na studiach doktoranckich było blisko 40,3 tys. osób – wynika z najnowszych danych GUS. To o 7,4 proc. więcej niż w poprzednim roku i o niemal 60 proc. więcej niż w okresie 2000/2001. Skąd tak duży popyt na tytuł doktora?

Zdaniem ekspertów ma on kilka źródeł. Dla jednych jest to naturalna droga rozwoju, bo lubią pracę naukową i chcą się jej poświęcić. Inni chcą zostać naukowcami wyłącznie z ambicji, a nie rzeczywistej pasji, bo „dr” przed nazwiskiem kojarzy im się z prestiżem i nobilitacją. Ale są też tacy, którzy doktoryzują się, bo uważają, że tytuł magistra stracił na znaczeniu – w wyniku boomu edukacyjnego stał się po prostu zbyt powszechny.

Jednak wszyscy bez wyjątku wiążą ze studiami doktoranckimi nadzieje na lepsze możliwości na rynku pracy. Uważają, że dzięki nim łatwiej będzie znaleźć zatrudnienie, będą mieli większą szansę na zajęcie stanowiska kierowniczego i uzyskają wyższe wynagrodzenie. Czy tak jest w rzeczywistości?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.