Brytyjski nadzór finansowy chce, żeby do końca 2021 r. zakończyło się funkcjonowanie stóp LIBOR. To może rodzić poważne konsekwencje dla krajowych banków i ich klientów, którzy spłacają kredyty we frankach.
Wprawdzie chodzi o walutę szwajcarską, ale stopa procentowa będąca podstawą określania wartości odsetek to London Interbank Offered Rate. O problemach z LIBOR-em mówiło się przynajmniej od czasu wybuchu kryzysu finansowego niespełna 1 0 l at temu. Nie brakowało zarzutów o manipulacje. Wiązały się one z tym, że stopy LIBOR pokazują nie to, po ile banki pożyczają sobie pieniądze, ale raczej – jak wyobrażają sobie rzeczywisty koszt pieniądza (nasz WIBOR różni się tym, że uczestniczące w nim banki mają obowiązek zawierania transakcji po zgłoszonych stawkach – o ile zgłoszą się chętni). Mechanizm nie zmienił się do dziś. Z czasem nadzór nad obliczaniem stawek przejęła od brytyjskiego stowarzyszenia bankowców spółka Intercontinental Exchange, m.in. właściciel nowojorskiej giełdy. To jednak nie pomogło. Financial Conduct Authority zdecydowało o zamknięciu LIBOR-u.
Jak to się ma do kredytów frankowych spłacanych przez Polaków? W kontraktach z bankami standardem jest, że stopa bazowa dla takich kredytów to właśnie LIBOR. Nie ma pewnie nikogo, kto widziałby wszystkie wzory umów kredytów walutowych, dlatego nie można powiedzieć, że w żadnej z nich nie uwzględniono tego, że podstawa oprocentowania może się zmienić. Ale zapewne całkiem bezpiecznie można założyć, że taka właśnie była powszechna praktyka: w kontraktach LIBOR jest zawsze LIBOR-em, a nie „stopą pokazującą koszt szwajcarskiego pieniądza”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.