Pracownicy sądów są zbulwersowani, że w niektórych jednostkach sędziowie dorabiają do zwykłych pensji, na podstawie umów cywilnoprawnych, przeprowadzając wizytacje, lustracje czy szkoląc asystentów sędziów. Taka praktyka ma miejsce choćby w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Najwyższa Izba Kontroli nie widzi w tym jednak nic złego. Badając wykonanie budżetu państwa w 2012 r., przebadała umowy zawarte z osobami fizycznymi. Trzy z nich dotyczyły zlecenia wizytacji w wojewódzkich sądach administracyjnych.
Efekty kontroli zakwestionował obywatel z Rzeszowa (dane znane redakcji). Złożył w trybie art. 241 k.p.k. wniosek o rewizję jej wyników. Zwrócił uwagę, że zadania określone w umowach na wykonanie prac nadzorczo-wizytacyjnych oraz nadzorczo-lustracyjnych są tożsame z zakresem obowiązków „służby nadzoru”, a więc z zadaniami sędziów i pracowników Biura Orzecznictwa NSA. Dlatego nie można uznać, że umowy zawarto z uwzględnieniem zakazu zastępowania umowy o pracę umową cywilnoprawną oraz że zlecane zadania realizowane były poza zakresem obowiązków służbowych pracowników NSA. „Jeżeli przyjąć, że protokoły i oceny mogły być sporządzone w ramach umów o dzieło – to konsekwencją tego jest fakt, że zostały sporządzone przez osoby fizyczne (nieuprawnione), a nie osoby urzędowe (uprawnione), które realizowały swoje obowiązki służbowe” – czytamy we wniosku skierowanym do NIK.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.