Co liczy się bardziej: prawo do ochrony prywatności tego, co robimy w internecie, czy też gwarancja, że dostaniemy dokładnie taką prędkość transmisji danych, za jaką płacimy?
Pytanie brzmi mało rozsądnie, ale być może musimy sobie na nie odpowiedzieć. Tak przynajmniej przekonują przedstawiciele branży internetowej, którzy protestują przeciwko nowym obowiązkom, jakie chce na nich nałożyć Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji.
Chodzi o to, by klient był z góry poinformowany, jak szybki internet dostanie. Wydaje się, że to wymóg oczywisty, ale dostawcy internetu twierdzą, że ze względów technicznych nie da się tego zrobić. A gdyby nawet się dało, to będą zmuszeni do śledzenia całego ruchu w sieci, by wiedzieć, czy reklamacje klientów są uzasadnione.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.