Jak powszechnie wiadomo, od pewnego czasu w naszym kraju grasuje niebezpieczny wirus, który zbiera żniwo w postaci wystawianych dziesiątkami tysięcy zwolnień L4. Tak się akurat składa, że zazwyczaj atakuje on jednostki zatrudnione w budżetówce. Za jego sprawą chorowali już policjanci, pielęgniarki, a ostatnio także nauczyciele oraz pracownicy szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości.
Teraz ta groźna zaraza najwyraźniej dotarła do Sądu Najwyższego. Co gorsza, wygląda na to, że wirus po drodze do najważniejszego sądu w Polsce uległ mutacji. Do tej pory jego ofiarą padali bowiem tylko ci, których żądań spełniać nie chciano. Natomiast teraz po raz pierwszy mamy do czynienia z zainfekowaniem osobnika, którego żądania właśnie miały zostać spełnione. I to w 100 proc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.