Hadaj: Mobbing? Bierzmy przykład z USA

Marcin Hadaj
Marcin Hadaj, szef działu DziennikDGP / Wojciech Gorski
23 kwietnia 2015

Według klasycznej definicji mobbing to wszystko, co złe. Ma na celu poniżenie podwładnego i negatywny wpływ na jego samoocenę – lub tym właśnie skutkuje; objawia się niczym nieuzasadnionym nękaniem, podważaniem kompetencji, budową ostracyzmu.

W Polsce to wciąż jeden z problemów, do którego nie dorośliśmy. Mam tu na myśli głównie pracodawców i szefów, którym podlegają zatrudnieni. Przypadki nadużywania pozycji służbowej trafiają się i w korporacjach, i w mniejszych firmach – jakkolwiek byśmy udawali, taka właśnie jest polska rzeczywistość. Można kusić się o zakład, że im kondycja intelektualna przełożonego niższa, tym chętniej korzysta z patologicznych metod budowania swojego autorytetu. Często robi to świadomie, wiedząc, że w praktyce nic mu za te niecne czyny nie grozi. Bo rzeczywiście wyegzekwowanie na drodze prawnej w Polsce odpowiedzialności za nękanie w pracy jest niemal niewykonalne. Nie dość, że pozostaje jedynie droga cywilna, z definicji bardziej skomplikowana i niepewna, to formalne obwarowania są raczej na korzyść broniących się przed zarzutami, a nie pokrzywdzonych.

Pozostało 37% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.