Szadkowska: Buty uszyte sędziemu Łączewskiemu

Ewa Szadkowska
Ewa Szadkowska DGP
16 lutego 2016

Sędzia Wojciech Łączewski zaproponował znanemu dziennikarzowi Tomaszowi Lisowi pomoc w zwalczaniu rządu PiS. Brzmi absurdalnie? Nie dla wielu sympatyzujących z obecną władzą publicystów, którzy po doniesieniach w serwisie Kulisy24.pl i na stronie mało znanej „Warszawskiej Gazety” (jej motto: „Doprowadzamy lewactwo do wściekłości... I jesteśmy z tego dumni”) rzucili się sędziemu do gardła. Krew trysnęła strumieniami, oczywiście w wymiarze wirtualnym, bo zarówno cała afera, jak i kolejny medialny lincz na Łączewskim miały miejsce w internecie.

W tej zawiłej historii jest anonimowy internauta, który ponoć dla żartu zakłada na Twitterze fałszywe konto Tomasza Lisa. Jest posiadacz innego konta przedstawiający się w prywatnych rozmowach jako Wojciech Łączewski, który z rzekomym Lisem koresponduje i nieświadom prowokacji wylewa swoje żale na ekipę Jarosława Kaczyńskiego. Jest trójka dziennikarzy śledczych (wśród nich Sylwester Latkowski), którzy o skandalicznym zachowaniu „pewnego znanego sędziego” donoszą w tekście opublikowanym przez Kulisy24.pl. Jest wreszcie słynny spec od „podszywania się” Paweł Miter (to on w 2012 r. wykazał służalczość ówczesnego prezesa gdańskiego sądu Ryszarda Milewskiego wobec rządzących), który na stronie WWW „Warszawskiej Gazety” ujawnia, że chodzi o Wojciecha Łączewskiego, tego samego, który skazał byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego na karę bezwzględnego więzienia.

Pozostało 72% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.