Weryński: "Zniewolony umysł" w sporze o Sąd Najwyższy

prawo
Raz już przeżyłem czas, gdy wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że niezależnie od tego, w co wierzymy, publicznie musimy przyjąć obowiązujący ton, jeśli chcemy robić kariery lub choćby żyć cicho i spokojnie.ShutterStock
10 lipca 2018

Chyba wreszcie wiem, dlaczego każda władza na świecie, która ma świadomość jego istnienia, nienawidzi Czesława Miłosza. Kiedyś – gdy był w Polsce zakazany – sądziłem, że to dlatego, że Polskę opuścił (w ówczesnej terminologii: „z Polski uciekł”). Brałem wtedy rzeczy bardzo wprost – ot, naiwność młodego człowieka.

Owszem, czytając „Zniewolony umysł”, niby go rozumiałem i na poziomie intelektualnym docierały do mnie wyłożone przez Miłosza schematy tryumfu Nowej Wiary. Nie bardzo dowierzałem za to doniesieniom, że w krajach Ameryki Łacińskiej – gdzie przecież ruch był dokładnie odwrotny niż w ówczesnej Polsce, bo to lewica walczyła z prawicową władzą – książka Miłosza też była biblią opozycji. Dopiero tydzień temu poczułem, a nie tylko zrozumiałem, dlaczego Miłosz jest wielki i nienawistny władzom. Za wielkie słowa do okoliczności? Nie sądzę.

Pozostało 92% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.