Pomimo ostrej, ideologicznej debaty, udało się wygrać w Sejmie batalię o konwencję przeciwko przemocy domowej. Podobnie przebiegały losy Karty Praw Podstawowych, która po latach, jakie upłynęły od dyskusji wokół jej podpisania, nadal jest zagadką dla ogółu społeczeństwa. Gdyby dziś zrobić badanie wśród Polaków, co wiedzą o samej Karcie, może część z nas przypomniałaby sobie hasłowe tezy: małżeństwa par homoseksualnych, przyzwolenie na aborcję, eutanazję, eksperymenty naukowe, nawet obawa przed upominaniem się przez niemieckich przesiedleńców o ziemie odzyskane – tak bowiem politycy uzasadniali swój sprzeciw wobec podpisania tego dokumentu.
A jakie są korzyści wynikające z Karty? Nie trzeba się dziwić, jeśli trudno nam odnaleźć w pamięci konkretne przykłady. W mediach politycy i publicyści przerzucali się chwytliwymi hasłami i ogólnikami, nie kłopocząc się tym, by zachęcić obywateli do zgłębiania tematu. W efekcie dziś przeciętny obywatel nie ma pojęcia, co to ta Karta Praw Podstawowych, ani czy i w jakim stopniu obowiązuje w Polsce. Prawdziwa nieznajomość tematu widoczna jest jeszcze wyraźniej, gdy zapytamy o protokół brytyjski, do którego Polska przystąpiła, by ograniczyć działanie Karty w naszym kraju. Konia z rzędem temu, kto potrafi wyjaśnić w przystępny sposób, czym jest ten dokument i w jaki sposób ogranicza stosowanie u nas Karty Praw Podstawowych?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.