Opowiadało się tym młodym prawnikom, że pieniądze leżą na ulicy i wystarczy się po nie schylić. Na ogół każdy, kto przychodzi do zawodu, myśli, że natychmiast można mieć luksusowy samochód i piękne mieszkanie. No owszem, można, ale do tego dochodzi się latami ciężkiej pracy - mówi w wywiadzie dla DGP Czesław Jaworski były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. W PRL reprezentował działaczy opozycji oskarżanych w procesach politycznych.
Dwa tygodnie.
Raczej zaniepokojenie. Mamy do czynienia z wielorakimi problemami, i to zarówno z punktu widzenia formalnoprawnego, jak i naszych wyśrubowanych zasad etyki adwokackiej. Sprawie nadano też niebywały rozgłos, nie czekając na jej dokładne wyjaśnienie. Wyciągnięto już w zasadzie potępiające wnioski.
Wydaje mi się, że samo zaalarmowanie opinii publicznej na pewno było konieczne. Natomiast zdecydowane wypowiadanie się w pewnych sprawach było zbyt pochopne. Przynajmniej takie odnosiłem wrażenie. W tej chwili mamy lekkie opamiętanie. Sprawa jest dokładnie badana. Trzeba wyjaśnić, dlaczego tak się stało, oraz zastanowić się, co zrobić, by uniknąć takich sytuacji w przyszłości.
Zawsze jest tak, że jest pewien ideał, do którego się dąży, i normalne życie, w którym trudno tym wymaganiom sprostać. Tak samo jest z zasadami etyki adwokackiej, które wymagają bardzo wiele od adwokata, niemal bycia ideałem.
To nie ulega wątpliwości, że w odniesieniu do działacza samorządu adwokackiego, w szczególności wysokiego szczebla, wymagania są większe. Tylko jest pytanie, czym jest wykonywanie zawodu adwokata, a czym normalne funkcjonowanie w życiu codziennym. Adwokat powinien zachowywać te wyśrubowane normy także w życiu prywatnym. No ale zawsze ktoś może zapytać, gdzie kończy się życie zawodowe, a gdzie zaczyna prywatne. Ludzie przecież zarabiają pieniądze, wydają, lokują je – chcąc zabezpieczyć los swoich rodzin, podejmują różne działania. Czy tego rodzaju działania, które traktuje się jako zwyczajne, domowo-gospodarcze, mogą rzutować tak bardzo niekorzystnie na ocenę postawy adwokata? Mam pewne wątpliwości.
Nie, adwokatem się jest całą dobę i przez całe życie. Stety albo niestety. Prowadzenie działalności biznesowej w moim przekonaniu kłóci się z wykonywaniem zawodu adwokata. Najlepszym dowodem jest to, że w naszym kodeksie są nawet wprost wymienione zawody, których nie można wykonywać, i okoliczności, w których nie może się adwokat znaleźć. Natomiast jest problem, czy ulokowanie prywatnych pieniędzy – obojętnie w jakiej formie – jest sprzeczne z działalnością adwokacką. Do tej pory nie było takich sytuacji, w których to zagadnienie było tak ostro zarysowane, teraz staje to na porządku dziennym. Kiedyś nie było też takich pokus i możliwości, teraz są one coraz większe. Ale już pierwszy prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, pan mecenas Ponikowski, mówił, że wykonywanie tego zawodu jest na obrzeżach prawa i bezprawia. I teraz chodzi o to, jak znaleźć tę granicę, by nie naruszyć prawa i nie wejść na drogę bezprawia.
Nie, aż tak mocno bym tego nie ujął. Mamy do czynienia ze sprawami, które na pewno znajdą jakieś odbicie w przepisach etyki adwokackiej. Proszę pamiętać, że takie czy inne odchylenia czy uchybienia to jest normalna rzecz.
Wydaje mi się, że jest po prostu inaczej. A przez to być może w stosunku do niektórych okresów, bo nie zawsze też tak było idealnie, może są przekroczone pewne granice. To wynika też z tego, co było wielkim osiągnięciem polityków, a w moim przekonaniu wręcz przeciwnie, czyli z deregulacji. To nieograniczone wejście do zawodu wcale niekoniecznie dobrze wpłynęło ani na wykonywanie usług prawnych, ani na wymiar sprawiedliwości jako taki. Opowiadało się tym młodym, że pieniądze leżą na ulicy i wystarczy się po nie schylić. Poza tym jak patrzę na młodych adwokatów wchodzących dopiero do zawodu teraz i dawniej, to jest to nieporównywalne.
O wiele wyższe wymagania materialne.
Wymagania są wygórowane. Na ogół każdy, kto obecnie przychodzi do zawodu, to myśli, że natychmiast można mieć luksusowy samochód i piękne mieszkanie. No owszem można, ale do tego dochodzi się latami ciężkiej pracy. Kiedyś prawnicy powoli dochodzili do czegoś.
Troszeczkę tak. Były zbyt rozdmuchane oczekiwania. Nie tylko młodych. Opinia publiczna też była tak nastawiona, że jeśli otworzymy zawód, to będziemy mieli dużo adwokatów. Rynek zweryfikuje najlepszych, a opłaty będą ciągle obniżane. To nonsens. Zanim się zacznie zarabiać, to trzeba pieniądze wyłożyć z kieszeni: kształcenie, kancelaria, środki techniczne, ubezpieczenie jedno, drugie – to są tysiące złotych.
Jak zwykle prawda leży pośrodku. Oczywiście były takie izby, które były zbyt hermetyczne, niemal zamknięte na dopływ z zewnątrz. Ja byłem w okręgu warszawskim, gdzie ta sprawa była zawsze otwarta. Dziecko adwokata nigdy nie dostało się do zawodu kosztem innej osoby, która przerastała je wiadomościami. Nie mówi się natomiast o tym, że adwokaci byli w dosyć trudnej sytuacji, bo ich dzieci nie mogły wykonywać żadnych innych zawodów prawniczych poza radcą prawnym lub adwokatem. Nie mogły być sędziami, prokuratorami czy notariuszami. To były zawody zamknięte dla dzieci adwokatów. Stąd wrażenie adwokackich klanów.
To prawda. Wydawało mi się, że rzetelne wykonywanie zawodu to jest coś, co człowieka bardzo wciąga. Zawód był atrakcyjny, bo był zmienny, różnorodny i było to środowisko ludzi ciekawych. Ja miałem to szczęście, że zetknąłem się z wybitnymi osobowościami.
Z biegiem lat, jak się będą wciągać, to ten zawód pokochają. Ja też na początku starałem się o przyjęcie do sądownictwa, a zawód adwokata był dla mnie niejako koniecznością. Myślę, że to też kwestia szkolenia, przygotowania do zawodu. Kiedyś patron był patronem realnym, dziś, gdy ma pięciu podopiecznych, zaczyna być patronem fikcyjnym. Jak można zająć się szkoleniem i wychowywaniem, mając pięciu aplikantów? Bo szkolenie to jedno, ale ważne jest to wychowywanie, przekazywanie dobrych wzorców... Do tego trzeba autorytetów. Ja miałem szczęście spotkać się z takimi osobami, które mi imponowały wiedzą, doświadczeniem, kulturą, stosunkiem do innego człowieka, do sprawy, którą się mu powierzyło. To wszystko wydawało się bardzo atrakcyjne, ważne i mądre.
Tak, bo proporcje pomiędzy adwokatami a aplikantami są zachwiane. W dodatku wśród motywacji ludzi decydujących się na ten zawód zaczynają dominować czynniki ekonomiczne. A jeżeli przy wykonywaniu zawodu adwokata decydują tylko czynniki ekonomiczne, to jest niedobrze.
Powiem panu coś, co może dobrze oddać takie ogólne nastawienie. Opowiadał mi kolega, który prowadzi zajęcia z aplikantami, że zadał pytanie, kto chciałby być obrońcą w sprawach karnych. Z całej grupy zgłosiła się jedna osoba. Zapytał więc tego młodego człowieka dlaczego. – Żeby panu nie robić przykrości – odpowiedział.
Wszyscy nastawiają się już nawet nie na prawo cywilne, lecz na prawo gospodarcze. Był taki kolega, który zdając egzamin adwokacki, miał rewelacyjne wiadomości z zakresu prawa handlowego. W innych dziedzinach wykazywał kompletną dezorientację. Zapytany, z czego to wynika, odpowiedział, że on będzie tylko zakładał spółki. Jasne, że każdy powinien się specjalizować w jakimś zakresie, ale nie może to być tak wąskie. Musi rozumieć prawo w całości. Związki, powiązania poszczególnych dziedzin. Jeśli wybitny cywilista nie będzie się orientował w prawie karnym, tak samo nie spełni swojego zadania, będzie podejmował decyzje, które mogą naruszać prawo karne. W tej chwili nie ma wyizolowanych dziedzin prawa. Prawnik powinien mieć przygotowanie uniwersalne, a dodatkowo w jakimś zakresie powinien być specjalistą.
Czasem odnoszę wrażenie, że nie. Wielką wartością jest znajomość języków obcych, ale chodzi o to, by jeszcze mieć coś do powiedzenia. I niekiedy brakuje zrozumienia prawa, jego istoty. To też przychodzi z doświadczeniem.
To jest bardzo trudna kwestia. Generalnie rzecz biorąc, błędem jest atakowanie wymiaru sprawiedliwości. To jest ewidentne osłabianie państwa i godzenie w jego autorytet. Jeśli ktoś przychodzi na salę sądową, zgłasza wniosek o wyłączenie sędziego i arogancko się wobec niego zachowuje, to z jednej strony jest to podważenie autorytetu sędziego, ale z drugiej to niebezpieczny precedens. Zły przykład dla innych. Jeżeli podważy się istotę wymiaru sprawiedliwości, to podważy się istotę państwa. Państwo opiera się na trójpodziale władzy i wymiar sprawiedliwości jest jednym z jego najważniejszych elementów. Z tego punktu widzenia te ataki uważam za niesłuszne. Natomiast w każdej organizacji, tak samo w organizacji sądownictwa, można dokonywać usprawniających poprawek.
Posłużę się przykładem. W latach 60., kiedy zacząłem wykonywać zawód, bardzo często wracało się do domu o północy. Bo do późna trwały rozprawy. Sale sądowe były wykorzystywane w większym stopniu, a rozpraw w ciągu doby odbywało się więcej. Była przyjęta inna filozofia sądzenia – kończenia sprawy, a nie z góry zakładania, że będą przerwy wielomiesięczne pomiędzy rozprawami. Dawniej był przepis, który mówił, że przerwa w rozprawie nie może przekraczać 21 dni. Po upływie tego czasu sprawę trzeba było prowadzić od początku. Teraz z góry się zakłada, że będą terminy oddalone od siebie o wiele miesięcy. Przewlekłość postępowania jest nadmierna i z tym coś trzeba zrobić. Jednak by wyeliminować przewlekłość, nie trzeba wywracać sądownictwa do góry nogami. Sędziowie też nie mogą mówić, że są związani godzinami pracy. Tak jak adwokatem czy policjantem jest się całą dobę, to ta sama zasada odnosi się do sędziów. Zgoda, oni też cały czas myślą o sprawach, czytają akta, przygotowują się i piszą uzasadnienia, niemniej można zdecydowanie przyspieszyć sam proces orzekania, to jest kończenia sprawy.
To zależy, jak się na to patrzy i co chce się dostrzec. Sądy rozpoznają kilkanaście milionów spraw rocznie, a nieprawidłowości w sądownictwie dotyczą jednostkowych przypadków. Tak samo z adwokatami. Prowadzą oni wiele spraw. Przypadki uchybień czy czynów nagannych są bardzo nagłaśniane, a zdarzają się incydentalnie. Dlatego nie można negatywnie oceniać całej grupy zawodowej. Uchybienia należy eliminować m.in. przez kształcenie aplikantów, doskonalenie zawodowe, a w sprawach, w których następuje naruszenie prawa – wyciągać konsekwencje dyscyplinarne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu