Mamy ostatnio do czynienia ze spontanicznym buntem kolejnych grup interesu. Coraz to nowe środowiska nie czują się wystarczająco reprezentowane w istniejących mechanizmach demokratycznych.
Najpierw doświadczyliśmy protestu lekarzy i aptekarzy przeciw niektórym zapisom ustawy refundacyjnej. „Kryzys pieczątkowy” został przyćmiony nową falą buntu społecznego – sprzeciwem internautów oraz niektórych organizacji społecznych i partii politycznych wobec przyjęcia przez Polskę zobowiązań międzynarodowej umowy przeciwko podróbkom (w tym piractwu i naruszaniu praw autorskich), zwanej ACTA (od skrótu Anti-Counterfeiting Trade Agreement).
Ustawa refundacyjna stanowi niewątpliwie postęp w stosunku do stanu sprzed jej uchwalenia, chociażby przez to, że kładzie kres cenowej wolnoamerykance bijącej w budżet. Jednak liczba jej ewidentnych wad jest przytłaczająca. Wystarczy wymienić choćby bezpodstawne przeniesienie ciężaru weryfikacji uprawnień pacjentów do refundacji na lekarzy, groźbę sankcji finansowych dla aptek za realizację recept niespełniających wszystkich kryteriów. Kryteriów, dodajmy, nieznanych do końca nawet obecnie, bo cały czas nie jest przecież przesądzony ostateczny kształt rozporządzeń do ustawy. Jedną z wielu wad ustawy jest też wprowadzenie bezwzględnego zakazu reklamy aptek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.