Nielegalne wysypiska to dobry biznes. Dla wszystkich

7 stycznia 2015

Produkujemy ok. 12 mln ton odpadów komunalnych. Nie zawsze trafiają do recyklingu ani nawet na legalne wysypiska. W statystykach brakuje 2–3 mln ton. Dokąd trafiają? Czasem składuje się je na wynajętych posesjach, bo przez trzy lata wolno to robić. Czasem po prostu wywozi do lasu. Czasem półlegalnie na nieczynne wysypiska. Ale i w legalnych regionalnych instalacjach do przetwarzania odpadów komunalnych nie wszystko jest w porządku. Kontrole są szczątkowe, bo nikt nie ma w tym interesu.

Kontroli prowadzonych przez inspekcje ochrony środowiska (GIOŚ i wojewódzkie inspekcje) jest bardzo mało. Chyba że ktoś taką potrzebę zgłosi. Jak wyjaśnia Maciej Grabowski, minister środowiska, także gminy mają prawo kontrolować firmy wywożące odpady. – Jest wolna amerykanka – twierdzi jednak Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich. – Mamy ciche przyzwolenie gmin na niskie ceny odbioru odpadów. Przecież mieszkaniec woli zapłacić 6 zł, a nie 20 zł. Dokąd te śmieci potem jadą? Nie wiadomo. Dla mieszkańca ważne jest, że są odbierane. I że płaci niezbyt wiele. Włodarzom gmin nie zależy na wyborze firmy, która generuje koszty. Śmieci odebrane, jest w porządku. W gminie czysto, mieszkańcy zadowoleni.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.