Szymaniak: Fakty i mity, czyli co naprawdę wiemy o wpływie fotoradarów na bezpieczeństwo

Piotr Szymaniak
Piotr Szymaniak, dziennikarz DGPDziennik Gazeta Prawna / Wojciech Górski
5 czerwca 2017

 W ostatnich latach dominowało przekonanie, że fotoradary w rękach strażników miejskich to maszynki do zarabiania pieniędzy, samo zło. I należy je jak najszybciej odebrać tym, którzy łupią biednych kierowców. Ale w zeszłym tygodniu przez media przelała się lawina materiałów o tym, jakim to błędem było zabranie strażnikom fotoradarów, bo przez to rośnie liczba wypadków, zabitych i rannych. Co się zmieniło?

Instytut Transportu Samochodowego opracował raport pt. „Stan bezpieczeństwa ruchu drogowego w okresie styczeń – sierpień 2016”, czyli przez pierwsze osiem miesięcy po odebraniu strażnikom urządzeń. Czego dowiedział się przeciętny telewidz czy czytelnik? Że w 43 miejscowościach, w których zlikwidowano fotoradary (stacjonarne), liczba zabitych wzrosła o 46 proc., rannych o 23 proc., a wypadków o 24 proc. Mało kto zwróci uwagę na zastrzeżenie, że są to dane za okres od maja do sierpnia. W całym badanym okresie, czyli od stycznia do sierpnia, liczba ofiar śmiertelnych była większa o 6 proc., rannych o 12 proc., a wypadków o 10 proc. Nie chcę przez to powiedzieć, że skoro zabitych nie jest więcej o 46 proc. (czyli o 13 osób więcej) a „tylko” o 6 proc. (czyli o 4 osoby więcej), to znaczy, że można to zbagatelizować. O nie, za procentem stoi czyjaś rodzinna tragedia.

Pozostało 82% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.