Dwa tygodnie temu minister Jarosław Gowin, komentując wysokość premii dla członków rządu Beaty Szydło, wypalił: „Kiedy byłem ministrem sprawiedliwości, miałem wtedy trójkę dzieci na utrzymaniu, studiowały. I słowo honoru, czasami nie starczało do pierwszego”.
Wyznaniem swym 1/3 Polski rozwścieczył, 1/3 zażenował, a pozostałą część rozbawił, czego wyrazem były propozycje zorganizowania zbiórek żywności dla człowieka nie dość, że pozbawionego pewnej bardzo ważnej części szkieletu, to jeszcze biedującego. Dlaczego – odpowiadając na ubiegłotygodniowy tekst pana sędziego Mgłośka – przywołuję ten przykład? By wytłumaczyć, co miałem na myśli, pisząc tekst pt. „Łzy i szyderstwa sędziego Topyły”. Z lektury odpowiedzi sędziego Mgłośka (którego bardzo cenię i szanuję) wnoszę, że nie przez wszystkich zostałem dobrze zrozumiany.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.