Polska nie potrzebuje upolitycznionego GIODO

dane osobowe, personalne
Dziś GIODO, nawet jeśli może skontrolować działania firmy czy instytucji publicznej, nie ma silnych argumentów, które mogłyby przekonać administratora danych do respektowania prawa. ShutterStock
7 lutego 2015

Nie potrzebujemy głównego inspektora ochrony danych osobowych. A przynajmniej nie potrzebujemy takiego GIODO jak obecnie.

SMS-y i telefony bombardujące użytkowników z mniej lub bardziej niepotrzebnymi ofertami marketingowymi, których zwalczenie dziś jest niczym walka z odrastającymi głowami hydry. Facebook i Google absorbujące terabajty, czy też może już petabajty, danych o swoich klientach. W planach uruchomienie systemu eZdrowie, który ma się opierać na chyba najbardziej wrażliwych danych, bo dotyczących historii zdrowia, chorób, wizyt lekarskich i przyjmowanych przez pacjentów leków. Parlament Europejski lansujący pomysł stworzenia ogromnej bazy informacji o pasażerach linii lotniczych, włącznie z tym, co jedli na pokładzie i czy nie był to posiłek halal. A do tego w perspektywie trzech lat nawet około 40 mln smartfonów i tabletów przetwarzających kolejne informacje o Polakach.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.