Sięganie po dokumenty spraw to wygoda, a nie konieczność – twierdzi prokurator generalny. I chce, by Trybunał Konstytucyjny odebrał to uprawnienie szefowi resortu, który nota bene sam je sobie przyznał.
Niezawisłość sędziów, niezależność sądów, równowaga władz, a nawet prawo do ochrony danych osobowych – te wszystkie wartości konstytucyjne naruszył minister sprawiedliwości, wydając rozporządzenie, w którym przyznał sobie prawo żądania od prezesa sądu apelacyjnego przedstawienia akt każdej sprawy. Tak przynajmniej twierdzi Andrzej Seremet, prokurator generalny (PG), który właśnie złożył w tej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Domaga się stwierdzenia niekonstytucyjności tego przepisu rozporządzenia. Spór o tę kompetencję szefa resortu trwa od 1 kwietnia 2010 r., czyli od chwili rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.