Resort sprawiedliwości kończy prace nad przepisami, które mają ograniczyć przerzucanie się przez sądy sprawami. Ale propozycja niesie też spore ryzyko.
Nie kto inny jak sami sędziowie lubią powtarzać autoironiczną anegdotę, że pierwszą rzeczą, jaką robią, kiedy nowa sprawa wpływa do ich referatu, to zastanawiają się, komu mogą ją przekazać. Mało który z nich zaprzeczy, że w tym złośliwym powiedzeniu jest odrobinę prawdy. Sprawa krążąca od sądu do sądu ma nawet swoją nazwę własną: przekazówka.
Kłopotliwy podział
Mimo serii zmian wdrożonych w latach 2015–2016 przez kolejne ekipy rządzące resortem kodeks postępowania karnego wciąż stwarza sędziom spore możliwości unikania merytorycznego rozpoznawania sprawy i pozbycia się jej z powodów proceduralnych. Na przykład sąd może dojść do wniosku, że nie jest właściwy miejscowo do jej rozstrzygnięcia. Ma wtedy spokój przynajmniej na jakiś czas, dopóki jednostka, do której trafiło niepożądane postępowanie, zgłosi swoje obiekcje formalne.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.